Jak to wszystko się zaczęło?
W długo oczekiwanym procesie rząd oskarżył Google o zawieranie umów
Według organu antymonopolowego transakcjeGoogle wraz z Apple, operatorami komórkowymi i innymi producentami telefonów komórkowych, aby uczynić swoją wyszukiwarkę domyślną opcją dla użytkowników, ma znaczną część dominującego udziału w rynku wyszukiwania. W sumie liczba ta wynosi około 80%.
„Od wielu lat” – mówi joint„Google stosował taktyki antykonkurencyjne, aby utrzymać i rozszerzać swój monopol na rynkach ogólnych usług wyszukiwania, reklam w wyszukiwarkach i ogólnych reklam tekstowych w wyszukiwarkach – czyli kamieni węgielnych swojego imperium” – wynika z oświadczenia Departamentu Sprawiedliwości, Wydziału Antymonopolowego i Urzędu ds. Biuro Prokuratora Generalnego.

Pozew, który może zająć latamoże wywołać kaskadę innych pozwów antymonopolowych ze strony prokuratorów generalnych. Około cztery tuziny stanów i jurysdykcji, w tym Nowy Jork i Teksas, prowadziło równoległe dochodzenia. Część z nich powinna składać osobne skargi dotyczące kontroli firmy nad technologiami reklamy internetowej. Jedenastu prokuratorów generalnych stanowych, wszyscy republikanie, podpisało się na poparcie federalnego pozwu.
Prokurator Generalny William P. Barr mówił publicznie o zbliżającym się śledztwie od kilku miesięcy. Wezwał urząd antymonopolowy do złożenia pozwu do końca września. Warto zauważyć, że wywołało to opór niektórych jego prawników. Żądali więcej czasu na przygotowania i narzekali na polityczne motywy sprawy.
Dwie dekady temu Google stał się ulubieńcemDolina Krzemowa jako skromny startup z innowacyjnym sposobem przeszukiwania rozwijającego się Internetu. Tego Google’a już dawno nie ma. Dzisiejszy Google to monopolista na rynku Internetu i jedna z najbogatszych firm na świecie.
fragment oświadczenia Departamentu Sprawiedliwości USA
O co dokładnie oskarża się Google?
Sednem skargi jest to, że Google rzekomowykorzystał swoją monopolistyczną władzę, aby połączyć kanały dystrybucji treści w celu wyszukiwania online i rynków powiązanych. Departament Sprawiedliwości twierdzi, że Google „wyeliminował konkurencję w wyszukiwaniu w Internecie” poprzez umowy o wykluczeniu. One z kolei pozbawiają konkurentów możliwości rozwoju na taką skalę, aby odważyli się rzucić wyzwanie dominacji giganta IT.
Departament Sprawiedliwości twierdzi, że Googlezajmuje 88% rynku wyszukiwania w USA. Jednocześnie 94% zapytań z urządzeń mobilnych jest wykonywanych w jej usługach. Departament powiedział, że strategia monopolizacji Google zaszkodziła konsumentom, obniżając jakość usług wyszukiwania i całkowicie ograniczając wybór.

Władze twierdzą również, że Google jest właścicielem więcej niż70% rynku reklamy w wyszukiwarkach i wykorzystuje swoją monopolistyczną władzę, aby pobierać wyższe opłaty za usługi niższej jakości, niż byłoby to możliwe w normalnej konkurencji.
Na przykład, zgodnie z pozwem, Google użył swojegomonopolista uniemożliwiający konkurentom dostęp do kanałów dystrybucji za pośrednictwem wyników wyszukiwania, których potrzebują do ekspansji i wzrostu. Władze twierdzą, że Google „zablokował” rozpowszechnianie informacji na mocy umów na wyłączność z Apple i dystrybutorami jego mobilnego systemu operacyjnego Android. W rezultacie, zgodnie z pozwem, Google stłumił innowacje na rynku wyszukiwarek.
Rząd podał jeden przykładtaka umowa to umowa, której Google wymaga od producentów urządzeń z Androidem. Jak wynika z pozwu, Google wymaga od producentów telefonów korzystających z jej systemu operacyjnego wyrażenia zgody na surowe ograniczenia sprzedaży urządzeń z Androidem, które „nie spełniają standardów Google”. Następnie firma zapewnia producentom dostęp do ich „ważnych zastrzeżonych aplikacji” w zamian za zgodę na używanie kilku innych aplikacji Google i uniemożliwienie użytkownikom usunięcia niektórych z nich.
Ponadto w Stanach Zjednoczonych, według pozwu, ponad połowawyszukiwane hasła „podlegają umowom Google o wykluczeniach” - łącznie 60% i 80% na urządzeniach mobilnych. Prawie połowa wyszukiwań nieobjętych tymi umowami jest wykonywana w „hotspotach” należących do Google, takich jak przeglądarka Chrome i telefony Pixel, podał Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych. Daje to firmie skuteczną kontrolę nad około 80% wszystkich wyszukiwań w USA.
Jak odpowiedział Google?
W długim poście na blogu po ogłoszeniu nowego pozwu, dyrektor prawny Google, Kent Walker, przedstawił w zarysie obalenie wszystkich roszczeń Departamentu Sprawiedliwości.
„Dzisiejszy pozew Departamentu Sprawiedliwości jest głębokijest błędne” – stwierdził Walked w swoim poście. „Ludzie korzystają z Google, bo chcą, a nie dlatego, że muszą. Lub dlatego, że nie mogą znaleźć alternatywy... Ten pozew w niczym nie pomoże konsumentom. Zamiast tego będzie sztucznie wspierać alternatywne metody wyszukiwania o niższej jakości, podnosić ceny telefonów i utrudniać ludziom dostęp do usług wyszukiwania, z których chcą korzystać”.
Według Walkera pozew nie trafił"główna rzecz". Mianowicie, że konsumenci wolą korzystać z usług Google, bo chcą, bo bardzo łatwo jest zmienić ustawienia domyślne. Stwierdził również, że konsumenci używają różnych wyspecjalizowanych wyszukiwarek, takich jak Expedia do podróży i OpenTable do rezerwacji w restauracjach, a nawet platform takich jak Twitter, aby znaleźć informacje poza usługami Google.

Walker dodał, że konkurenci Google są „również łatwo dostępni” dla użytkowników, a kontrakty firmy nie są niczym niezwykłym w branży.
Zauważył, że Apple woli korzystaćSzukaj w Google w przeglądarce na komputerze, ponieważ jest „najlepsza”. W swoim oświadczeniu nawiązuje do artykułu z 2018 roku, w którym dyrektor generalny Apple Tim Cook pochwalił usługę. Walker powiedział, że umowa Google nie jest wyłączna i konkurenci również płacą za pojawienie się w Safari firmy Apple.
Walker zauważył również, że Microsoft wcześniejpobiera własne usługi na urządzenia z systemem Windows, a nie produkty Google. Na urządzeniach z Androidem umowy reklamowe umożliwiają Google bezpłatną dystrybucję technologii, co zmniejsza koszty połączeń telefonicznych dla konsumentów, powiedział Walker. Wyjaśnił, że operatorzy i producenci urządzeń nadal pobierają konkurencyjne aplikacje do sklepów z aplikacjami na smartfony „zgodnie ze wszystkimi umowami”.
Pozew przeciwko Microsoftowi. Historia się powtarza
Szacuje się, że Google kontroluje rynek wyszukiwania online od 80% do 90%, generując dziesiątki miliardów dolarów rocznych przychodów.
Podobieństwa między tym przypadkiem a tym, co byłowniesione przeciwko Microsoftowi w 1998 r. są jasne: obaj kwestionują użycie ustawień wstępnych i umów na wyłączność w celu promocji produktu.
„Jest to bardzo podobne do sprawy przeciwko firmie Microsoft” -Sarah Miller, współreżyserka American Economic Freedoms Project, powiedziała w wywiadzie dla The Hill. W tym przypadku sąd orzekł o podzieleniu Microsoftu na dwie odrębne firmy, ale gigant technologiczny uniknął tego losu po udanej apelacji.
Specyfika działań Ministerstwa Sprawiedliwości w sprawiewedług ekspertów prawnych pod wieloma względami przypomina ostatni poważny proces antymonopolowy przeciwko dużej firmie technologicznej Microsoft. Pozew ten, złożony w 1998 r., Zarzucał Microsoft korzystaniu z przywilejów właściciela dominującego systemu operacyjnego dla komputerów osobistych, Windows.

Departament Sprawiedliwości oskarżył Microsoft ostosowanie restrykcyjnych umów z producentami komputerów PC i innymi stronami w celu uniemożliwienia dystrybucji oprogramowania firmy Netscape Communications, pioniera na komercyjnym rynku przeglądarek. W rezultacie prawdopodobnie nawet o nim nie słyszałeś, prawda?
I zadziałało. Po długich postępowaniach sądowych okazało się, że Microsoft wielokrotnie łamał przepisy antymonopolowe tego kraju.
„To było ostatnie duże zwycięstwodlatego warto podążać podobną drogą ”- powiedział Sam Weinstein, były urzędnik antymonopolowy Departamentu Sprawiedliwości i profesor w Cardoso Law School.
Sprawa Microsoftu pomaga również rządowiargumentować za szkodą dla konsumenta w przypadku Google. W prawie antymonopolowym dobro konsumenta jest często kojarzone z monopolistą sprawującym władzę poprzez podnoszenie cen produktów w celu maksymalizacji zysków.
Jednak usługa wyszukiwania Google jest bezpłatna dlakonsumentów. Oznacza to, że rząd nie może argumentować podwyżkami cen. Ale w przypadku Microsoftu ceny nie były brane pod uwagę. Następnie firma bezpłatnie wbudowała swoją przeglądarkę internetową w dominujący system operacyjny Windows.
Na jaką krzywdę zatem odwoływały się władze?wtedy i teraz? Faktem jest, że mniejsza konkurencja na rynku oznacza w dłuższej perspektywie mniej innowacji i mniejszy wybór dla konsumenta. W przypadku Google mogłoby to teoretycznie zamknąć rynek dla konkurentów, którzy zbierają mniej danych na potrzeby reklam targetowanych niż gigant IT.
„Konkurencja jest zraniona, a konsument traci w rezultacie” - wyjaśnia Tim Wu, profesor na Columbia Law School.
Jednak w przypadku Microsoftu też jestpouczający przykład. Zajęło to lata, ale 1 listopada 2002 roku sędzia federalna Colleen Collar-Coutley wydała orzeczenie, które zatwierdziło główne postanowienia wcześniejszej ugody pomiędzy Microsoftem a Departamentem Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych. Dwa lata wcześniej, latem 2000 roku, sędzia Thomas Jackson ogłosił korporację monopolem i nakazał jej podział na dwie spółki. Microsoft odwołał się od tej decyzji i osiągnął kompromis z Departamentem Sprawiedliwości. Sędzia Collar-Coatley podtrzymał warunki umowy.
Jego wpływ jest przedmiotem dyskusji do dziś. Zdaniem niektórych obserwatorów, bez procesu sądowego i lat badań, Microsoft mógłby po prostu zdusić rozwój Google.
Inni nalegali na technologicznePrzejście w kierunku Internetu i rezygnacja z komputerów osobistych oznacza, że Microsoft stracił moc, którą kiedyś miał. Powiedzieli, że to technologia, a nie prawa antymonopolowe, otwiera drzwi dla konkurencji.
Do czego doprowadzi roszczenie?
W rzeczywistości działania służb antymonopolowychzapoczątkował nową erę w sektorze technologii. Pozew odzwierciedla przytłumione niezadowolenie, zarówno Demokratów, jak i Republikanów, z kilkoma firmami - w szczególności Google, Amazon, Apple i Facebook - które ewoluowały od małych i zróżnicowanych organizacji do globalnych centrów władzy o ogromnym wpływie na handel, media i reklamę. Konserwatyści, tacy jak prezydent Trump i liberałowie, tacy jak senator Elizabeth Warren, wezwali do dalszych ograniczeń ich wpływów.

Pozew wniesiony do Sądu Okręgowego w USAKolumbia będzie też głównym sprawdzianem przepisów antymonopolowych. Wielu Demokratów twierdzi, że prawa należy dostosować, aby odzwierciedlały erę cyfrową. Teraz, gdy wiele produktów jest darmowych, znacznie trudniej jest udowodnić szkodę wyrządzoną konsumentom przez mocną pozycję firmy na rynku.
Z kolei zwycięstwo rządu mogłobyprzerobić jedną z najbardziej rozpoznawalnych firm w Ameryce od czasu jej założenia w 1998 roku przez dwóch absolwentów Uniwersytetu Stanforda. W zasadzie podobnie jak w ogóle gospodarka internetowa, którą firma pomogła zdefiniować i w pewnym stopniu stworzyć.
Czytaj także
Coroczna misja w Arktyce dobiegła końca, a dane są rozczarowujące. Co czeka ludzkość?
W 3. dniu choroby większość pacjentów z COVID-19 traci zmysł węchu i często cierpi na katar
Naukowcy odkryli, dlaczego dzieci są najbardziej niebezpiecznymi nosicielami COVID-19