Właściciel moskiewskiej restauracji powiedział dziennikarzom, że elektryk i administrator systemu zaaranżowali się w piwnicy
Ofiara powiedziała, że dyski twarde farmy były włączone od 2017 roku.Pracownicy restauracji zajmowali się kopaniem kryptowalut do sierpnia 2019 r.Przed uruchomieniem farmy instytucja płaciła 500 tys. miesięcznie za energię elektryczną, a po - 700 tys.
Co ciekawe, cały sprzęt wydobywczy byłukryty za płytą kartonowo-gipsową w piwnicy. Właściciel restauracji ma nadzieję oskarżyć dwóch pracowników. Nawiasem mówiąc, sami górnicy kryptowaluty zaprzeczają winie.