Wyobraźcie sobie świat, w którym ludzie współistnieją z systemami, które tak jak my posiadają inteligencję, myśli,
Nowy wspaniały świat rodzi pytania etycznezagadki. Jak postępować z robotami? Czy mamy moralny obowiązek wobec tych, których stworzyliśmy? Może należy całkowicie zatrzymać postęp, zanim sztuczna inteligencja przewyższy inteligencję ludzką? Na razie takie pytania pozostają jedynie spekulacjami na ten temat, ponieważ ludzkość nie ma jeszcze realnych przykładów inteligentnych robotów.
Film „Blade Runner 2049” opowiada o niedalekiej przyszłości, w której kwestia stosunku do androidów została już rozwiązana. Ale nie wszyscy się z tym zgadzają.
To, czego doświadczają inni ludzie, pozostajeniesprawdzona zagadka dla obserwatora: nikt nie może być pewien, że jego rozmówca naprawdę myśli dokładnie tak, jak myśli sam medytujący. A jednak zwyczajowo bezwarunkowo wierzy się w racjonalność innych ludzi. O wiele trudniej jest założyć, że roboty mają głęboką inteligencję emocjonalną.
Jak wierzyć, że to człowiek?
Aby zrozumieć, czy można pomylić konkretną sztuczną inteligencjęosobę, należy ją poddać testowi Turinga. Został stworzony przez pioniera komputerów Alana Turinga w 1950 roku. Pytanie nie dotyczyło faktycznego zastąpienia człowieka komputerem: naukowca interesowało pytanie, czy maszyna może posiadać widoczną inteligencję.
W edycji Turinga test wygląda jak dialogmiędzy rozmówcami, a jego celem jest tylko odpowiedź na jedno pytanie: „Czy twój rozmówca jest człowiekiem?” Jeden ekspert komunikuje się z komputerem. We współczesnych zawodach po drugiej stronie ekranu znajduje się cały zespół sędziów. O tym, czy rozmawiają z żywym człowiekiem, decydują wyłącznie odpowiedzi na zadawane pytania. Ponadto sędziowie współdziałają równolegle z prawdziwymi ludźmi. Okazuje się, że jest to rodzaj gry w naparstki, w której gracz musi odgadnąć, gdzie „chowa się” prawdziwa osoba.
Do niedawna boty czatu nie były w stanieoszukać sędziów. Zmieniło się to, gdy rosyjski program „chłopiec” Eugene w końcu zdał egzamin. Stało się to dekadę później, niż oczekiwał Turing - zamiast 50 lat komputery zajęły 64 lata. Muszę powiedzieć, że żaden samochód nie zdał testu w stu procentach. Co więcej, do wygrania potrzeba nawet mniej niż 50% głosów sędziów - tylko 30%. Eugene wydawał się być człowiekiem 33% ekspertów. Jego rozmowa z ludźmi była krótka, tylko pięć minut na każdą osobę. Jak widać, zasady są dalekie od surowych.
Styl komunikacji Eugene Goostmanadaleko od człowieka. Chatbot podszywa się pod 13-letniego chłopca z Odessy, który w jakiś sposób potrafi odpowiedzieć na pytania dotyczące swojej osobowości, zainteresowań i wiedzy. Nie jest tak bystry, jak mógłby być - przesadna „dobrze czytana” sztuczna inteligencja budzi jedynie wątpliwości ekspertów. Nieustannie też sam zadaje pytania, pomagając rozwijać dialog.
Niezbyt surowe kryterium wstępu na honoroweklasa „ludzi” nie odpowiadała naukowcowi Hugh Lebnerowi, który w 1990 roku zaproponował nowy „złoty standard” testu Turinga. Nowe zasady wymagają, aby osoba i komputer rozmawiały przez co najmniej 25 minut, podczas gdy chatbot musi odbyć długą rozmowę z każdym z czterech sędziów. Maszyna wygrywa tylko wtedy, gdy może oszukać co najmniej połowę ekspertów. Eugene nie mógł przejść tego testu.
Istnieją inne, bardziej złożone odmiany testów.Turing. Na przykład sztuczna inteligencja może komunikować się z trzema sędziami przez dwie godziny. Musi przekonać dwóch z trzech ekspertów. Futurysta Ray Kurzweil i założyciel firmy Lotus, Mitch Kapor, postawili nawet zakład o wartości 20000 USD: Kurzweil założył się, że przynajmniej jeden robot może przejść tak trudny test Turinga do 2029 roku. Stawka nadal obowiązuje.
Czy robot może być podmiotem stosunków prawnych?
Chatboty podobne do ludzi nie są jeszcze ludźmi. Twórcy takich programów uważają, że „piszą nie tyle algorytmów, ile powieści”. Naśladownictwo behawioralne nie wykazuje prawdziwej aktywności umysłowej, kreatywności, asocjacji i wszystkiego, co jest nieodłączne dla ludzkiego umysłu i rozumu. W kwestii praw robotów nie mówimy jeszcze o wzajemnej odpowiedzialności podmiotu - państwa, a także innych uczestników stosunków prawnych. Prawo regulujące stosunek do systemów robotycznych nie może być absolutnie ludzkie, stąd potrzeba zupełnie nowych przepisów pojawia się przed prawnikami.
Systemy prawne na całym świecie są zbudowane na baziezałożenie, że tylko ludzie mogą mieć prawa. W tym miejscu potrzebne jest wyjaśnienie. Współcześni filozofowie wypracowali system praw naturalnych i pozytywnych - niezbywalnych od natury i tworzonych na mocy umowy społecznej. Tylko jedno stworzenie na planecie daje prawa - ludzie. Ale ci, którzy wciąż mogą być obdarowani, to znacznie więcej.
Dzisiejsza debata o prawach robotówsą podsumowane w książce profesora z północnego Illinois Davida Gankela. Nazywa się to następująco: Prawa robota (z angielskiego „Prawa robotów” - „High-tech”). Stan autonomicznych maszyn, jak mówi, ciągle się zmienia, ponieważ roboty wydają się być „szarą strefą” między osobami i przedmiotami. W rzeczywistości już teraz żyjemy w świecie zalewanym sztucznymi bytami mającymi prawa i obowiązki „osoby”: to jest IBM, Amazon i McDonald’s. Z pewnością nie stają się ludźmi, ale w jakiś sposób wchodzą w interakcję z rasą ludzką.
Filmy takie jak Terminator i 2001: A Space Odyssey ”przekonuje widzów, że roboty mogą krzywdzić ludzi. Oczywiście ludzkość jest również w stanie odwdzięczyć się maszynom, chociaż praktycznie nie ma historii, kiedy ludzie stają się agresorami przeciwko robotom. Jednak Amerykańskie Towarzystwo Zapobiegania Okrucieństwu Robotów (ASPCR) oparło się na odwrotnym pomyśle. Organizacja powstała w 1999 roku, ale wciąż wyprzedza swoje czasy. Organizatorzy nie uważają, że robią coś dziwnego: „Niemożność uznania praw nie-ludzkiej sztucznej inteligencji i przyznania jej jest analogiczna do niezdolności kolonialnych kultur Zachodu do uznania człowieczeństwa i praw ludów pozaeuropejskich”. Na stronie znajduje się również wzmianka, że w latach 90. XIX wieku, kiedy powstało pierwsze stowarzyszenie dobrostanu zwierząt, wyśmiewano również jego misję.
ASPCR przestał istnieć w 2016 roku, ale jegobaza, bez względu na to, jak zabawna jest, nie zniknęła. Parlament Europejski uważa, że idea praw robotów zasługuje na poważną uwagę. W raporcie z 2016 r. Luksemburskiej Madi Delvo omówiono kwestię stworzenia nowego statusu prawnego tożsamości elektronicznej w celu oznaczenia sztucznej inteligencji i robotów. Bycie osobą elektroniczną oznacza posiadanie obowiązków i praw.
Wyobraźmy sobie, że robot oszukał osobę i ukradłjego pieniądze w transakcji. Raport zawiera odpowiedź na pytanie, kto powinien zostać pociągnięty do odpowiedzialności w takim przypadku. Proponowane rozwiązanie to obarczenie robotów odpowiedzialnością prawną. Jednocześnie twórcy lub właściciele robotów muszą płacić składki ubezpieczeniowe na fundusze rządowe, aby osoby elektroniczne miały możliwość pokrycia kosztów.
Plan opiera się na trzech prawach robotyki,który został przedstawiony przez pisarza science fiction Izaaka Asimowa. Po pierwsze, robot nie może skrzywdzić człowieka. Po drugie, robot musi wykonywać polecenia osoby, jeśli nie prowadzi to do krzywdy innych osób. Po trzecie, robot musi bronić własnego istnienia, o ile nie szkodzi osobie. Na koniec Azimow dodał „zero”, czwartą zasadę: robot nie może szkodzić ludzkości ani nie robić niczego w taki sposób, aby w rezultacie ludzkość została skrzywdzona.
Teraz potrzeba rozwinięcia praw robotówwydaje się naciągany, ale posłowie piszą, że przyszła ewentualna autonomia rodzi teraz pytania prawne. „Ostatecznie istnieje możliwość, że w ciągu kilku dziesięcioleci sztuczna inteligencja będzie w stanie przewyższyć ludzką inteligencję i, jeśli system nie zostanie przygotowany, zagrozić ludzkiej zdolności do kontrolowania własnego stworzenia - a tym samym zdolności do kierowania własnym przeznaczeniem i przetrwaniem gatunku”, - mówi raport. Dlatego nawet przedwczesne środki dają pole do przemyśleń.
W 2017 roku ukazał się kolejny raport KE, wktóremu doradzała m.in. Komisja Prawa Cywilnego Robotyki. Uzupełnia tę samą koncepcję osób elektronicznych, które mogą być odpowiedzialne za szkody. Zakłada się, że roboty o odpowiednim statusie mogą samodzielnie podejmować decyzje lub wchodzić w interakcje z osobami trzecimi, z wyjątkiem ich twórców.
Stworzenie nowego podmiotu stosunków prawnych,bardziej niezwykłe, może stanowić lukę dla producentów, którzy chcą uniknąć odpowiedzialności za uszkodzenia spowodowane przez roboty. Ale roboty wykonują coraz więcej codziennych zadań, z których niektóre są niebezpieczne dla innych. I nie chodzi o specjalne zadania. Na przykład dron może nosić pudełko i przypadkowo upuścić je na głowę osoby. W prawie ludzkim istnieje również odpowiedzialność za bezczynność: czy sztuczna inteligencja może być za to odpowiedzialna?
Co się dzieje z e-prawem w Rosji?
Rosyjska gospodarka pozostaje w tyle pod względem robotyzacji, alez drugiej strony prawo rosyjskie podejmuje działania z wyprzedzeniem. Tak więc pod koniec 2016 roku Dmitry Grishin, rosyjski przedsiębiorca i założyciel Grishin Robotics, stworzył koncepcję pierwszej pełnoprawnej odrębnej ustawy o robotyce. Był współautorem z prawnikiem IT Viktorem Naumovem.
Robot to urządzenie zdolne do działania, określania swoich działań i oceny ich skutków na podstawie informacji pochodzących ze środowiska zewnętrznego, bez pełnej kontroli ze strony człowieka.
Artykuł 3 prawa Dmitrija Grishina
Koncepcja Grishina proponuje zrównanie robotanatychmiast do zwierząt i osób prawnych. Chociaż autonomiczne maszyny nie mają uczuć, mogą działać niezależnie, co oznacza, że wchodzą w zakres pojęcia „odpowiedzialności”. Jednak prawo nie przypisuje robotom prawdziwie ludzkiej odpowiedzialności, ale mówi, że dla nich konieczne jest utworzenie odrębnego rejestru, podobnego do rejestru osób prawnych. Roboty mogą mieć producentów i właścicieli. Jeśli robot jest początkowo potencjalnie niebezpieczny, wówczas odpowiedzialność za jego działania spada na „właściciela”, a jeśli robot odkurzający wyrządzi komuś krzywdę, wówczas producent będzie musiał zapłacić.
Ponadto roboty mogą stać się podmiotami prawa karnego, ale tylko w czterech przypadkach:
- Robot został stworzony do wykonywania nielegalnych działań.
- Robot został przeprogramowany tak, aby skrzywdził osobę poprzez wyłączenie swojej jednostki, która odpowiada za bezpieczeństwo podczas komunikowania się z osobą.
- Robot został pierwotnie stworzony bez tego bloku.
- Robot został zaprojektowany, nie zdając sobie sprawy, że może być używany do krzywdzenia ludzi.
Koncepcja Dmitrija Grishina opiera się na czterechprawa robotyki Izaaka Asimowa, które według przedsiębiorcy nie straciły jeszcze na aktualności. Również w wywiadzie autor ustawy podaje przykłady robotów, dla których tekst będzie ważny w pierwszej kolejności: bezzałogowe pojazdy i drony.
Oprócz Grishina rozwija się prawo robotyczne w Rosjiprojekt „# PravoRobotov”. Powstały również pod koniec 2016 roku projekt ma na celu udoskonalenie przepisów z zakresu AI, obiegu danych i cyberbezpieczeństwa. Zespół boryka się z wieloma wyzwaniami, z którymi będzie musiała się zmierzyć gospodarka cyfrowa po jej zbudowaniu.
Nie wszyscy rosyjscy przedsiębiorcy są w nastrojuoptymistyczny. Dyrektor generalny Alpha Robotic Venture Vladimir Bely uważa, że tworzenie odrębnych przepisów dla maszyny nie ma sensu. W rzeczywistości były i pozostają instrumentami, a ten, kto je kontroluje, jest zawsze odpowiedzialny za działanie instrumentu.
Niemniej jednak oficjalne władze trzymają kursopracowanie pełnoprawnej ustawy o robotyce. Przewodniczący Dumy Państwowej Wiaczesław Wołodin powiedział, że podobny tekst pojawi się około 2022 roku. Władze rosyjskie nie wypowiedziały się nic konkretnego na temat robotyki, a szczególnie trudno jest coś przewidzieć w 2020 roku.
Zobacz także:
Kometa NEOWISE jest widoczna w Rosji. Gdzie ją zobaczyć, gdzie szukać i jak zrobić zdjęcie
Okazało się, że cywilizacja Majów opuściła swoje miasta
W 3. dniu choroby większość pacjentów z COVID-19 traci zmysł węchu i często cierpi na katar