Sonda NASA zderzyła się z asteroidą: jak to się stało i co dalej

W poniedziałek wieczorem sonda kosmiczna DART należąca do NASA zbliżyła się do asteroidy z niewiarygodną prędkością.

Wtorek. Misja o wartości 325 milionów dolarów zakończyła się, gdy transmisja z kamery zainstalowanej w urządzeniu została przerwana. 

Sonda uderzyła w asteroidę znajdującą się naw odległości około 9,6 mln km od Ziemi z prędkością 22,5 tys. km/h. Ostatnie zdjęcia, jakie udało mu się pokazać, przedstawiają zbliżającą się powierzchnię skalistego ciała kosmicznego. 

Chociaż zderzenie na pewno się wydarzyło - można to zrozumieć po przerwanym sygnale, naukowcom zajmie tygodnie, a nawet miesiąc, aby zrozumieć, jak zmieniła się orbita asteroidy.

Najnowsze dane statku kosmicznego. Wideo: NASA

Kolizja, a nie eksplozja

Zwykle w filmach o apokalipsie w kosmosiecałe misje wysyłane są z załogą, która w ostatniej chwili niszczy asteroidę z zainstalowanymi na niej materiałami wybuchowymi. W rzeczywistości ta metoda jest bardzo niebezpieczna. Fragmenty zniszczonego obiektu mogą spaść na Ziemię i wyrządzić jeszcze większe szkody samej planecie oraz wszystkim tym sztucznym satelitom, które krążą i zapewniają komfortowe współczesne życie.

W przeciwieństwie do dinozaurów mamy misjektóre śledzą ruch wszystkich potencjalnie niebezpiecznych obiektów, co oznacza, że ​​możemy mieć czas na przygotowania. Główną ideą wysuniętą przez ekspertów od obrony planetarnej jest to, że niebezpieczny obiekt można po prostu przekierować, zmieniając jego orbitę, aby uniknąć kolizji.

Do dużych skał kosmicznychwymagane jest kilka zaczepów lub kombinacja zaczepów i tak zwanych ciągników grawitacyjnych. To urządzenie nie zostało jeszcze opracowane, ale może wykorzystać własną grawitację, aby umieścić asteroidę na bezpieczniejszej orbicie.

Gdzie odbywają się testy?

Do testów naukowcy wybrali sejfasteroida Dimorf. Jego wielkość wynosi około 160 m, a waga to 5 miliardów kg. Okrąża inną większą asteroidę, Didymę. Para krąży wokół Słońca przez tysiąclecia, nie zagrażając Ziemi, co czyni ich idealnymi kandydatami do bezpiecznej eksploracji.

Modele Didyma (po prawej) i Dimorph (po lewej) zbudowane na podstawie danych radarowych. Zdjęcie: NASA/Naidu et al., AIDA Workshop, 2016, domena publiczna, via Wikimedia Commons

NASA wybrała Dimorpha, aby zaatakował DART na kilkupowodów. Po pierwsze, satelita jest częścią systemu binarnego i krąży wokół swojego „brata” co 11 godzin i 55 minut. Jest to wystarczająco szybkie, aby każda zmiana orbity była zauważalna w teleskopach naziemnych podczas kolejnych obserwacji.

Ponadto w tej chwili asteroidy sąnajbliżej ziemi. Odległość do nich to zaledwie 9,6 mln km, kolejne takie zbliżenie nastąpi dopiero za 40 lat. To ważne, bo sygnał na taką odległość dociera do Ziemi w zaledwie 38 sekund, co oznacza, że ​​obserwacja odbywa się niemal w trybie transmisji online.

Dimorf na kilka sekund przed zderzeniem. Zdjęcie: NASA

Jak doszło do zderzenia?

Statek kosmiczny DART jest wielkości karabinu maszynowego zasprzedaż sody osiągnęła Dimorph o 23:14 GMT (2:14 czasu moskiewskiego). W momencie zderzenia poruszał się z prędkością około 22,5 tys. km/h. Sonda nie była tak duża jak klasyczne sondy, ale naukowcy mają nadzieję, że 600 kg wystarczy, aby nieco przesunąć orbitę Dimorpha.

Większość z ostatnich czterech godzin DART byłazautomatyzowane, a system nawigacji statku kosmicznego namierzał Dimorpha w ostatniej godzinie jego podejścia. Główna kamera DART co sekundę przesyłała zdjęcia na Ziemię, aż obraz stał się czarny, gdy statek kosmiczny uderzył w asteroidę. 

Gdy DART zbliżył się do Dimorpha, asteroidaewoluował od tajemniczej jasnej kropki do szczegółowego krajobrazu głazów, skał i zacienionego terenu. Wtedy, w samą porę, przerwano transmisję na żywo z DART. Naukowcy zauważają, że nawet proste trafienie w cel jest wielkim sukcesem inżynieryjnym.

Zderzenie asteroidy i statku kosmicznego. Wideo: NASA

Kiedy będą widoczne wyniki?

Kosmiczny „wrak statku” miał świadków.Kilka tygodni przed uderzeniem DART wystrzelił małego satelitę o nazwie LICIACube, aby podążać za nim i obserwować uderzenie asteroidy. Zdjęcia z tego sześcianu powinny dotrzeć do Ziemi kilka dni po zderzeniu i przedstawiać zbliżenie uderzenia oraz wyrzutu zarejestrowanego przez Dimorph. 

Pierwsze zdjęcie LICIACube: Ziemia z odległości 11 milionów km. Zdjęcie: ASI, NASA

LICIACube był najbliżej, ale nie tylko onobserwator. Nowy Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, Kosmiczny Teleskop Hubble'a i statek kosmiczny Lucy, który wyrusza z własną misją do innej asteroidy, śledziły wypadek z różnych punktów Układu Słonecznego. Ponadto zderzenie było monitorowane przez wiele teleskopów na Ziemi. Jednak ustalenie, czy atak DART okazał się sukcesem jako test obrony planetarnej, zajmie jeszcze trochę czasu. 

Ponad trzy tuziny teleskopów na całym świecie, ww tym co najmniej jeden na każdym kontynencie, będzie śledzić systemy asteroid Didymus i Dimorph w ciągu najbliższych sześciu miesięcy, aby dokładnie zrozumieć, jak skuteczny był test i jak zmieniła się orbita ciał kosmicznych.

Teleskopy, które będą monitorować asteroidy. Zdjęcie: NASA/Johns Hopkins APL/Nancy Chabot/Mike Halstad

Pierwsze obserwacje radarowenaukowcy spodziewają się kolizji do wieczora 27 września, a najbardziej szczegółowe dane pojawią się dopiero w 2027 roku, kiedy kosmiczna misja Hera Europejskiej Agencji Kosmicznej dotrze na asteroidy i zobaczy, jak zmieniły się obiekty po zderzeniu i czy jest coś takiego po lewej stronie aparatu na powierzchni Dimorpha.

Czytaj więcej:

Okazało się, co dzieje się z ludzkim mózgiem po godzinie w lesie

Wiadomo, która herbata niszczy białka w mózgu

Planetolodzy znaleźli oznaki życia na księżycu Saturna

Okładka: Artystyczna ilustracja statku kosmicznego DART zbliżającego się do asteroidy Dimorph. Zdjęcie: NASA/Johns Hopkins APL/Steve Gribben