Autorka tekstów AI z 1984 r.
„Ta melodia prześladowała Londyn przez kilka tygodni. Dostarczał podobne piosenki
George Orwell żył w pierwszej połowie XX wieku, alePomysł, jaki sformułował na urządzenie do automatycznego generowania piosenek, stał się rzeczywistością w następnym stuleciu. Sztuczna inteligencja nie jest „maszyną” z nieśmiertelnej już książki, ale już dziś może pełnić funkcje związane z generowaniem najróżniejszych dzieł.
A jeśli wszyscy wiedzą o rewelacyjnej sieci neuronowej DALL E2 generującej fotorealistyczne obrazy, to możliwości algorytmów w „komponowaniu” muzyki nie zostały jeszcze docenione.
Na przykład sieć neuronowa Aiva, zdolna do działania w lociegeneruj kompozycje, które nie wstydzą się umieścić w tle. Soft rock, neoklasyka i inne gatunki łatwo poddają się algorytmom. A to tylko kwestia czasu, zanim którykolwiek z wygenerowanych utworów znajdzie się na szczycie list przebojów. W końcu pojawia się coraz więcej rozwiązań umożliwiających generowanie muzyki.
Ludzie z probówki
„Dziedziczność, data zapłodnienia, grupaBokanovsky - wszystkie te informacje są przenoszone z probówki do butelki. Teraz już nie bezimienne, ale certyfikowane, butelki kontynuują swoją powolną podróż i przez okno w ścianie powoli i równomiernie wkraczają do Sali Społecznego Przeznaczenia.”
Nowy wspaniały świat przewidywał wielepraktyki, które są nam dziś znane, ale jeśli latające samochody nie są już postrzegane jako coś wyjątkowego, to celowe kultywowanie ludzi nadal wygląda świeżo. Z jedną poprawką: to nie jest całkowicie fantazja.
Po pierwsze, istnieje już analogia „butelki” do uprawy - w postaci sztucznej macicy stworzonej w USA.
A po drugie, nawet w przypadku klonowania ludzinikt nie zdecydował (przynajmniej oficjalnie), to eksperymenty z edycją genów są więcej niż powszechne. I tak, jeśli historia wypowiedzi chińskich naukowców na temat stworzenia dzieci odpornych na HIV wzbudziła wątpliwości wielu ekspertów, to sama idea takiej interwencji jest wciąż żywa.
Do tego stopnia, że coraz częściej słychać rozmowy na temat etyki tworzenia „designerskich dzieci”.
Forensic Oracle z raportu mniejszości
„Istnienie większości logicznie zakłada istnienie mniejszości.”
W kultowej powieści Philipa K. Dicka walka ospokój społeczeństwa stał się przywilejem zmutowanych jasnowidzów, którzy przepowiadali miejsce i czas zbrodni. W realnym świecie zdarzają się problemy z mutantami, a sztuczna inteligencja, która pojawiła się już na tej liście, jest zawsze pod ręką.
Kadr z filmu „Raport mniejszości”
Jednym z takich rozwiązań jest algorytm opracowany przez naukowców zUniversity of Chicago, którzy opracowali system pozwalający przewidzieć, kiedy i gdzie dojdzie do przestępstwa. Sieć neuronową „wytrenowano” na otwartych danych o miejscach i czasie przestępstw popełnionych w latach 2014–2016 w Chicago.
Dokładność systemu wynosi 90%, a „przewidywania” dokonuje się na kilka tygodni przed popełnieniem przestępstwa.
Supermózg inspirowany "Manipulatorem Nuklearnym"
„Był chiński YAM, rosyjski YAM i amerykański,i wszystko szło dobrze, dopóki nie zajęli całej planety, dodając do maszyny coraz więcej komórek, ale pewnego pięknego dnia YAM obudził się i zdał sobie sprawę ze swojego „ja”; i zjednoczył się w jedną całość.”
Dzieło znanego w Rosji Harlana Ellisonazatytułowany „Nie mam ust, ale chcę krzyczeć” to nie tyle dystopia, co przypowieść o postapokaliptycznym świecie, w którym nieliczni ocalali mieszkańcy planety trafiają w ręce wszechmocnej AI – nuklearnego manipulatora . I nie są to tylko algorytmy, jak w poprzednich pracach, ale AGI to tak naprawdę pełnoprawna sztuczna inteligencja, samoświadoma i zdolna do myślenia. I, jak pokazała książka, do nienawiści do ludzkości. Zgodnie z fabułą manipulator został stworzony jako maszyna wojskowa, a wojskowa sztuczna inteligencja, choć nie tak potężna, jest rozwijana dzisiaj.
Na przykład Siły Kosmiczne Stanów Zjednoczonych już zaczynają wykorzystywać psy-roboty do ochrony obiektów. Co więcej, zdaniem ekspertów roboty AI mogą całkowicie wyprzeć człowieka z pola bitwy.
„Przezroczystość Zamyatinskaya
„Widzę na prawo i na lewo przez szklane ścianyjakby on sam, jego pokój, jego strój, jego ruchy – powtarzane tysiąc razy. To orzeźwiające: postrzegasz siebie jako część ogromnej, potężnej i zjednoczonej całości. I takie precyzyjne piękno: ani jednego dodatkowego gestu, zgięcia czy obrotu.”
Kultowe dzieło Jewgienija Zamiatina „My”zaproponował wizję przyszłości, w której życie ludzkie zostało podporządkowane społeczeństwu do tego stopnia, że idea przejrzystości została wyniesiona do absolutu. I jeśli dziś nie trzeba mówić o masowym napływie szklanych ścian do domów, to sieci społecznościowe, w których użytkownicy przekazują praktycznie wszystkie informacje o sobie, całkiem dobrze radzą sobie ze swoją rolą.
Prowadzi to nie tylko do niedoborów„prywatności”, ale staje się podstawą do praktyk otwarcie negatywnych, np. stalkingu. Na przykład w USA aż 40% użytkowników doświadcza podobnych „skutków ubocznych” otwartości. Jeśli dodać do tego regularne wycieki baz danych, korespondencji osobistej i filmów z kamer monitoringu czy dzwonków do drzwi, pytanie o to, co jest bardziej przejrzyste – ściany czy życie w Internecie – nie staje się takie proste.
Czytaj więcej:
Pierwsze zdjęcia podziemnej części Marsa zaskoczyły naukowców
Od ciała do ust: naukowcy zrozumieli, skąd pochodzą zęby
Gdzie na świecie będzie najbardziej niebezpiecznie do 2100: opublikowano nową mapę