Oleg Mansurov, Rakiety sukcesu: „Kosmos to teraz nie tylko terytorium supermocarstw”

„Ważne jest dla nas pokazanie własnym przykładem, że prywatna przestrzeń jest możliwa”

- Pierwszą rzeczą, którą zauważyłem, było to

studiując swoje działania -szewronyna cześć pierwszej misji firmy.Mówią, że niedźwiedź się budzi. Wydawało mi się, że to sformułowanie koduje sposób, w jaki widzisz misję firmy. Kiedy był dla nas złoty wiek kosmosu i jak chcesz nas do niego przybliżyć?

Jestem zdania, że ​​złoty wiekRosyjska przestrzeń jest przed nami, dopiero się zaczyna. Nasze i inne zespoły, które pracują równolegle, są podstawą tej złotej ery. Ale oczywiście musimy oprzeć się na fundamencie, jaki położyli wielcy projektanci, innowatorzy, pionierzy, którzy byli w naszym kraju nie tylko w XX, ale iw XIX wieku.

Skąd taki slogan?Ponieważ firma wciąż jest budowana i wysyłana z Rosji. Rozumiemy, że przestrzeń jest tym, co Rosja może dać światu, ponieważ otworzyliśmy tam drogę. To prawo do bycia pionierem musi być zachowane i pomnożone. Powinniśmy żyć nie tylko historią, ale w praktyce pokazywać nowe osiągnięcia i sukcesy.

Dlaczego niedźwiedź?Wielu obcokrajowcom kojarzy się z Rosją. Budzenie się – bo po rozpadzie ZSRR rosyjski kosmos przeżywał ciężkie czasy. Teraz zdajemy sobie sprawę, że wtedy osiągnęliśmy najniższy punkt, a teraz jesteśmy na etapie wzrostu. Dlatego niedźwiedź budzi się, a prywatna astronautyka pomaga mu całkowicie się obudzić.

- Ale budzi się po kogo? Ciołkowski, królowa, Tupolew?

- Niedźwiedź urodził się w czasach Ciołkowskiego. Potem dorósł, nabrał siły. Po realizacji projektu Energia-Buran i stacji kosmicznej Mir niedźwiedź przeszedł w stan hibernacji.

„Dlaczego niedźwiedź? Wielu obcokrajowcom kojarzy się z Rosją”

— Powiedziałeś, że sformułowanie idei firmy zajęło Ci dużo czasu. Gdzie się zatrzymałeś?

Ważne jest dla nas, aby pokazać własnym przykładem, żeprywatna przestrzeń w naszym kraju jest możliwa. Będzie to wynik, który rozpali serca i umysły wielu ludzi, którzy obecnie zajmują się przemysłem kosmicznym. Ważne jest, aby pokazać, że potrafią być odważniejsi i tworzyć własne firmy związane z przestrzenią.

Dlaczego przestrzeń prywatna jest ważna? Dlaczego miałyby się tym zajmować nie tylko państwa?

- Jest wiele powodów.Państwo nie będzie miało wystarczających budżetów, aby w pełni rozwinąć przemysł kosmiczny we wszystkich kierunkach i objąć wszystkie tematy. Przestrzeń jest tak duża, że ​​wystarczy miejsca dla każdego. Ponadto rośnie kapitał prywatny, są to środki, które można skierować do przemysłu kosmicznego. Są bardziej mobilne, adaptacyjne, elastyczne, co pozwala na sprawniejszą i szybszą realizację projektów. Teraz jest na to czas – współczesna astronautyka przeżywa silną obniżkę cen, próg wejścia do branży znacznie się obniżył. Kosmos nie jest już terytorium wielkich mocarstw, ale także firm, w tym średnich. Teraz nawet małe i średnie firmy mogą zamówić mały statek kosmiczny, wystrzelić własnego satelitę.

- Dużo mówisz o przestrzeni prywatnej, ale jednocześnie ściśle współpracujesz z Roskosmosem. Czy całkowicie prywatna przestrzeń w Rosji jest nadal niemożliwa?

„Łatwiej, taniej, szybciej z nimi pracować.Ponadto Roskosmos jest regulatorem, nie możemy ich ominąć, ponieważ jesteśmy zobowiązani do przestrzegania kryteriów bezpieczeństwa. To absolutnie naturalny proces – współpraca powinna być przynajmniej minimalna, jak z regulatorem, ale wchodzimy z nimi szerzej. Mówimy o przydzieleniu terenu, zaplecza produkcyjnego, stanowisk testowych.

- Powiedziałeś, że jednym z obszarów twojej pracy jest złagodzenie regulacji prawnych. Co się z nim teraz dzieje?

— Pracujemy na poziomie Rady Federacji,Duma Państwowa. Obecnie w ustawodawstwie nie ma prawnego pojęcia „przestrzeni prywatnej”. Chcemy to zmienić, co rozszerzy możliwości realizacji prywatnych projektów kosmicznych w Rosji. Ponadto chcemy złagodzić wiele norm i reguł, które są zbędne dla prywatnych firm. Dlatego stworzyliśmy Stowarzyszenie Prywatnych Firm Kosmicznych, abyśmy wspólnie mogli bronić interesów prywatnej kosmonautyki w Rosji zarówno na poziomie legislacyjnym, jak i władzy wykonawczej.

- A dlaczego w prawie nie ma czegoś takiego jak przestrzeń prywatna, skoro w Rosji istniały już prywatne firmy kosmiczne?

„To nie jest szybki proces.W rzeczywistości przepisy w dziedzinie kosmosu zaczęły się zmieniać 10 lat temu. Ale niestety bezwładność instytucji państwowych nie pozwala na kardynalną czy radykalną zmianę sytuacji w krótkim czasie. Niektóre firmy zainicjowały ten proces, a my go kontynuujemy.

Oleg Mansurow

„Uruchomienie będzie kosztować nie setki miliardów, ale dziesiątki milionów rubli”

— Czy Twoi klienci i firmy rozumieją, dlaczego potrzebują przestrzeni?

— Tak, a zrozumienie od strony biznesowej stało się jednościąpowodów, dla których stworzyliśmy firmę. Rośnie zapotrzebowanie na dane kosmiczne. Aby odbierać, przesyłać i przetwarzać dane kosmiczne, potrzebujemy infrastruktury, którą tworzymy w ramach prac nad rakietami nośnymi, satelitami, konstelacjami satelitów oraz centrum komputerowym.

Jak dokładnie im pomagasz?

- Zajmujemy się lekkimi rakietami, które do tej porynie ma w Rosji. Pozwoli to w krótkim czasie na tańsze starty z niewielką ładownością. Ogromna liczba firm będzie mogła przeprowadzać eksperymenty i wypuszczać na orbitę małe statki kosmiczne. I będzie to kosztować nie setki miliardów, ale dziesiątki milionów rubli. Możemy być przydatni w teledetekcji Ziemi w różnych zakresach, śledzeniu budowy, logistyce, klęskach żywiołowych. Firma może w ten sposób obniżyć koszty lub stworzyć nowe produkty.

„Jesteśmy zaangażowani w lekkie rakiety, które nie są jeszcze dostępne w Rosji”

- A w tym kierunku, jak rozumiem, są KPI? Jak je formułujesz?

— Tak, to cena i szybkość.Istnieje typ klienta, który jest gotowy na czekanie, ale chce wystartować jak najtaniej. I jest taki klient, który chce szybko zacząć, ale jest gotów zapłacić więcej. Naszym głównym zadaniem jest zaspokojenie wszelkich potrzeb.

- Wiele już mówiłeś o ambicjach, które szukają za granicą. Czy coś się dla ciebie zmieniło od 24 lutego?

Mamy małą zmianę, tozwiązane z planami współpracy z Koreą. Planowaliśmy założyć spółkę joint venture w celu opracowania lekkiej rakiety nośnej. Teraz Korea jest na liście krajów nieprzyjaznych, więc przestaliśmy z nimi współpracować. Jeśli coś się zmieni, wznowimy. W Korei jest zapotrzebowanie na premiery ich urządzeń, chcieliśmy uzyskać dostęp do zamówienia na premierę tych urządzeń.

We wszystkich innych obszarach pracujemy jak zwykle, ponieważ sektor kosmiczny jest już od około 10 lat bardzo uregulowany i objęty embargiem. Teraz nic się zasadniczo nie zmieniło.

— Czy miałeś ambicje konkurowania z zagranicznymi firmami, takimi jak AeroSpace? A może będziesz teraz bardziej skoncentrowany na rynku krajowym?

— Nie, nigdy nie chcieliśmy się rozwijaćwyłącznie na terenie kraju. Ale nie od razu wzięli pod uwagę rynek amerykański. Celowaliśmy w rynki Bliskiego Wschodu, Afryki, Azji i Ameryki Południowej. I nadal to robimy, bo naprawdę jest tam zapotrzebowanie. Można powiedzieć, że rynek rosyjski dopiero się kształtuje. Wcześniej był tylko budżet państwa, w ramach którego jest federalny program kosmiczny i można się do niego zmieścić lub nie, ale nie miało to nic wspólnego z mechanizmami rynkowymi.

Jak udaje Ci się sprzedać pomysł, że możesz się przydać, zwłaszcza na rynkach zagranicznych?

- Sprzedawanie czegoś w branży kosmicznej jest trudne.Są to złożone, niepowtarzalne produkty, zwykle o bardzo długim cyklu i dużych inwestycjach. Praca wykonywana jest bardzo indywidualnie. Sprawdza się chęć firmy do bycia liderem, poszerzania asortymentu oraz chęć opanowania technologii kosmicznych.

- Czy coś się zmieniło w drużynie? Powiedziałeś, że zlecasz wiele zadań.

— To była początkowa teza, ale doszliśmy do…bo to nie działa. Wciąż musimy rozwijać w sobie kompetencje, ponieważ jest to niezbędne i ekonomicznie wykonalne. Nasz zespół liczy obecnie około 60 osób we wszystkich kierunkach, w dobrym scenariuszu liczba ta może się podwoić do końca roku.

Kim są te 60 osób?

Głównie inżynierowie. Na zapleczu mamy około 10 osób, reszta to inżynierowie, programiści, projektanci, ciepłownicy, chemicy, balisty i tak dalej.

- Mówiłeś też o trzech głównych obszarach swojej działalności. Dlaczego właśnie one? Czy jest to Twój osobisty interes, czy decyzje oparte na zapotrzebowaniu rynku?

- To absolutnie obiektywna decyzja.Wiąże się to z tym, że aby stworzyć najbardziej konkurencyjny i popularny produkt, trzeba zbudować integrację pionową. Integracja pionowa w naszym przypadku to rakiety, rakiety nośne i usługi startowe. Drugim kierunkiem są same statki kosmiczne i oparte na nich ugrupowania. A trzeci to praca z danymi. I to właśnie zbudowanie takiego łańcucha tych trzech segmentów pozwala na osiągnięcie zysku.

„Za pięć lat chcemy w pełni i regularnie latać w kosmos”

- Zauważyłem, że wiele waszych startów jest przerośniętych dodatkowymi działaniami PR. Po co? Czy tylko premiery dla ludzi są już nudne?

— Jesteśmy startupem, nie mamy dużego worka pieniędzy wforma budżetu państwa, więc trzeba wykazać się przedsiębiorczą pomysłowością. Rozważamy wszelkie schematy monetyzacji, redukcję kosztów. Wiele projektów kosmicznych, które powstały w naszym kraju, było słabych właśnie z przedsiębiorczego punktu widzenia, ale raczej istniało na płaszczyźnie dystrybucji zasobów. Kilka projektów zostało sfinansowanych przez wielkich oligarchów, zamożnych ludzi, a potem zamkniętych, bo nie było w nich biznesu, tylko strata pieniędzy. Wierzymy, że każde wydarzenie powinno kojarzyć się z know-how, jasnym elementem.

- Jednocześnie dużo planujesz z wyprzedzeniem, mówisz o planach na 5-10 lat. Czy ostatnio dostosowałeś te plany? Weźmy na przykład IPO.

- Teraz pukam do drewna, żeby planyrealizowany. Dlaczego planujemy z tak dużym wyprzedzeniem? Sfera kosmiczna charakteryzuje się długimi cyklami. Pieniędzy długoterminowych w sektorze kosmicznym nie można planować na krótki okres, bo nic nie da się zrobić w krótkim okresie. Musimy rozwiązać problemy, które staną przed nami za kilka lat, w przeciwnym razie spowolni to nasz rozwój.

— Jaki będzie dla Ciebie wyznacznik sukcesu firmy w ciągu najbliższych pięciu lat?

- Dla każdego kierunku jest osobny cel.Za pięć lat chcemy w pełni i regularnie latać w kosmos, wystrzeliwać własne statki kosmiczne, własne konstelacje satelitarne na naszych rakietach, które będą generować nieprzerwany strumień wysokiej jakości danych, który będzie dostarczał usługi państwom, firmom i osobom prywatnym.

Czy port kosmiczny jest dla Ciebie ważnym celem?

— Tak, i tak będziemy mieli kosmodrom.Może to być miejsce w kosmodromie Vostochny lub w Bajkonurze. Może to być lokalizacja niektórych zagranicznych portów kosmicznych lub osobny niezależny port kosmiczny. Opcji jest wiele, cała kwestia to wykonalność ekonomiczna i czy uda nam się spełnić wszystkie wymagania regulatorów i organów nadzoru.

- Czy masz cel, aby obniżyć koszty startów? A może to też ciągle zmieniająca się postać?

- Ta liczba jest zmienna, tutaj musisz zapytaćwyjaśniające pytania. Koszt wystrzelenia na jaką orbitę? Jaki ładunek chcesz wysłać? Czy chcesz go wysłać w przyszłym miesiącu? A może chcesz poczekać rok? Oznacza to, że nie można tutaj powiedzieć, że cena jest taka sama dla wszystkich rodzajów usług, dla wszystkich orbit i tak dalej i tak dalej. Nie, wszystko jest znacznie bardziej skomplikowane. I oczywiście staramy się, aby premiery były tańsze niż obecnie na rynku.

Czy czujesz się protekcjonalny wobec siebie? W komentarzach często piszą, że zajmujesz się modelowaniem samolotów, a starty poniżej 100 km wcale nie są uważane za coś znaczącego.

— Oczywiście, że istnieje taka postawa, ale z jakiegoś powodubo musimy zacząć. Niestety nie jesteśmy oligarchami ani dużymi przedsiębiorstwami zbudowanymi w czasach sowieckich, więc musimy rozwijać się ewolucyjnie. Oczywiście wielu chciałoby od razu zobaczyć, że inwestujemy dużo pieniędzy i budujemy duże fabryki. Nasi ludzie uwielbiają popadać w gigantomanię, co jest naturalne, ponieważ od dawna w kosmosie chodziło o wielkie rakiety i kosmodromy, o ogromnych budżetach.

Ale jeden z trendów naszych czasów jest tani iwolne miejsce. To, co kiedyś było możliwe tylko z ciężkimi satelitami, teraz mogą zrobić urządzenia ważące kilkadziesiąt kilogramów. Powstaje zatem logiczne pytanie - czy musimy mieć do czynienia z ciężkimi rakietami i dużymi satelitami? Prawdopodobnie nie. Wychodzimy z logiki biznesowej i robimy to, czego potrzebuje rynek. Oczywiście, gdybyśmy dysponowali nieograniczonym budżetem, od razu moglibyśmy sobie poradzić z dużą, superciężką, a nawet międzyplanetarną rakietą.

Czytaj więcej:

Po dziesięciu latach pracy naukowcy zakwestionowali standardowy model fizyki

Wewnątrz Ziemi jest inna „planeta”: jak uratowała rodzące się życie

Temperatura Neptuna zaczęła gwałtownie się wahać: astronomowie nie wiedzą dlaczego