
Google umilił poniedziałkowy wieczór zapowiedzią Play Pass, usługi subskrypcyjnej, która była odpowiedzią na Apple Arcade.
Co jest znane
Twórcy aplikacji wpadli w szał, gdy to zobaczyliwarunki płatności. System uwzględnia czas, jaki użytkownik spędził w aplikacji oraz określony wskaźnik wartości. Na podstawie tych zmiennych Google oblicza procent przychodów i wysyła pieniądze programistom.
Autorom nie podobało się to podejście, ponieważzmusza programistów do tworzenia projektów skupiających się na ciągłym przywracaniu gracza. Tym samym twórcy biegaczy i innych casualowych gier zręcznościowych otrzymają więcej niż twórcy fabularnych przygodówek dla pojedynczego gracza.
Według IGN stosuje się podobny schematserwis muzyczny Spotify, który płaci procent na podstawie liczby odtworzeń strumieniowych utworu. W rezultacie łatwe, trzyminutowe piosenki z zapadającym w pamięć motywem przynoszą więcej pieniędzy. Jednocześnie muzycy mogą budować bazę fanów i zarabiać na koncertach, ale twórcy gier wideo są pozbawieni tej możliwości.
„Niezależni programiści nie są niezależnymi muzykami.Nie jeździmy na wycieczki. Nie możemy szybko pisać singli, aby zwrócić na siebie uwagę jakiegoś popularnego kuratora playlist w serwisie streamingowym” – napisał Will O'Neill, autor książki Actual Sunlight.
System Google Play Pass skrytykował także wydawca No More Robots, Mike Rose:
„Wiedziałem, że to się stanie, ponieważ już to zrobiłemotrzymał oferty z kilku platform. Wszyscy powiedzieli, że zapłacą Ci na podstawie liczby godzin spędzonych na graniu w Twoją grę w porównaniu do wszystkich innych gier na platformie.
Poczekaj jeszcze kilka lat - utoniemy w takichusługi, które zmuszą deweloperów do tworzenia gier z myślą „Jak zarabiać pieniądze?”. Gry fabularne zastąpią nas, utoniemy w morzu „dwóch tygodni” i „jednorękich bandytów”. Wiem, że przeszkadzam wielu ludziom z tymi problemami, ale mój Boże, stoimy na skraju otchłani i wydaje się, że prawie nikt tego nie rozumie ”
Do dyskusji włączył się analityk gier z firmy NikoPartnerzy Daniel Ahmad. Według niego system Google’a tak naprawdę stwarza komfortowe warunki dla jednego rodzaju gry i negatywne warunki dla innego. Z samego Xbox Game Pass korzystają nie tylko użytkownicy, ale także programiści. Programiści otrzymują więc określoną kwotę „za udział” w programie, a następnie Microsoft płaci tantiemy.
„Pozwólcie mi to wyjaśnić, Will O’Neal ma rację. Google Play Pass jest świetny dla Google i konsumentów, ale straszny dla małych programistów”. napisał Jay Powell.