Według nowego badania przeprowadzonego przez agencję ochrony przyrody Harvard School of Engineering and Applied Sciences (SEAS).
Zespół badawczy pod kierownictwemJoannes Masackers, była absolwentka SEAS, opracowała metodę śledzenia i mapowania całkowitych emisji za pomocą danych satelitarnych. Jak dotąd dane dotyczą tylko emisji w Stanach Zjednoczonych, ale naukowcy planują obliczyć emisje dla poszczególnych stanów kraju.
Naukowcy porównali te modele z satelitąobserwacje w latach 2010-2015. Korzystając z modelu transportu, byli w stanie prześledzić ścieżkę emisji do atmosfery i zidentyfikować obszary w całych Stanach Zjednoczonych, w których obserwacje i symulacje nie pasowały do siebie.

NASA pokazała, jak z kosmosu wygląda erupcja wulkanu na Islandii
„Kiedy widzimy emisje z kosmosu, możemywidzimy tylko, jak łączne emisje z danego obszaru są zawyżone lub zaniżone, ale nie znamy źródła odpowiedzialnego za te emisje. Ponieważ spędziliśmy tyle czasu z EPA, aby dowiedzieć się, gdzie występują różne emisje, moglibyśmy skorzystać z naszego modelu transportu, aby wrócić i dowiedzieć się, które źródła są odpowiedzialne za te niedoszacowane lub przeszacowane w skali kraju ”- zauważyli naukowcy.
Obliczyli również emisje w oparciu o procesy i sprzęt wydobywczy. Zauważyli największą rozbieżność w emisjach z wydobycia ropy i gazu ziemnego.
Czytaj więcej
Idealne warunki do powstania życia na Księżycu Saturna
Tlen na pewno zniknie: co stanie się z Ziemią bez głównego źródła życia
Fizycy stworzyli analogię czarnej dziury i potwierdzili teorię Hawkinga. Dokąd to prowadzi?