Australijscy działacze na rzecz ochrony przyrody nie są w stanie całkowicie oczyścić obszaru leśnego z wprowadzonych drapieżników
Na tym leśnym obszarze o powierzchni około 6 tysięcy hektarów nie ma już prawie żadnych innych lisów i zdziczałych kotów, ale lis Rambo zręcznie unika myśliwych i unika zatrutych przynęt.
Dopóki go nie złapią, eksperciRezerwat przyrody nie będzie mógł tam wypuszczać rzadkich gatunków. Przyroda Australii bardzo cierpi z powodu gatunków inwazyjnych. Szczególnie poważne szkody wyrządzają mu zdziczałe koty i lisy zwyczajne. Dlatego ekolodzy budują bezpieczne schronienia. Zwierzęta, które nie byłyby w stanie przetrwać w obecności wprowadzonych drapieżników, są następnie wypuszczane na ogrodzone tereny.
Trzy lata temu jeden z tych rezerwzbudowany w lesie Pillig w australijskim stanie Nowa Południowa Walia. Ale automatyczne kamery wykryły, że jeden lis wciąż był w okolicy. Niestety drony, termowizory, zdjęcia lotnicze i specjalnie wyszkolone psy, które przez kilka tygodni dwukrotnie patrolowały las, nie pomogły w prowadzeniu lisa. Ponadto ani razu nie zwrócił uwagi na żadną z 2785 zatrutych przynęt.
Ekolodzy planowali wypuścić tutaj małego kanguraBettongia penicillata, chustka grubowłosa (Bougainville Peramele), kuna torbacza czarnoogoniasta (Dasyurus geoffroii), zwykła mysz (Pseudomys australis) i kilka innych gatunków, które zniknęły na tym obszarze 80–100 lat temu.
W niedalekiej przyszłości podjęta zostanie kolejna próba wytropienia nieuchwytnej bestii.
Czytać Dalej
Do roku 2100 95% oceanów nie będzie nadawała się do zamieszkania
Spójrz na zaktualizowane myśliwce F-15: niosą 24 pociski powietrze-ziemia
Statek kosmiczny oddalony o kilka kilometrów: wszystko, co wiadomo o nowym chińskim projekcie