Naukowcy odkryli, skąd pochodzą tajemnicze rozbłyski radiowe

Po raz pierwszy astronomowie powiązali tajemnicze impulsy energii zwane szybkimi rozbłyskami radiowymi.

FRB), z zmarszczkami w czasoprzestrzeni emitowanymi przez zapadające się zderzające się gwiazdy. Odkrycia naukowców opublikowano w czasopiśmie Nature Astronomy.

Szybkie rozbłyski radiowe to potężne eksplozjeenergie radiowe, które mogą przyćmić wszystkie gwiazdy w galaktyce, ale trwają ułamek sekundy. Chociaż FRB odkryto w 2007 roku, ich pochodzenie pozostaje tajemnicą. Dzieje się tak częściowo dlatego, że chociaż niektóre FRB mogą pojawiać się okresowo, wiele z nich pojawia się i znika w ciągu zaledwie milisekund.

Magnetary to supergęste, zapadające się jądra.Eksplodujące gwiazdy (znane jako gwiazdy neutronowe) z silnymi polami magnetycznymi są uważane za głównych kandydatów do emisji FRB. Jednak ostatnie obserwacje wykazały, że szybkie rozbłyski radiowe mogą pochodzić także z innych źródeł. Na przykład FRB mogą pojawić się podczas zderzenia gwiazd neutronowych.

Artystyczna wizja dwóch gwiazd neutronowych na krótko przed połączeniem. Zdjęcie dzięki uprzejmości NASA/Centrum Lotów Kosmicznych Goddarda

W kwietniu 2019 rLaserowe interferometryczne obserwatorium fal grawitacyjnych (LIGO) odkryło zmarszczki w czasoprzestrzeni, zwane falami grawitacyjnymi, powstałe w wyniku łączenia się gwiazd neutronowych (zdarzenie GW190425). Kilka godzin później kanadyjski eksperyment mapowania intensywności wodoru (CHIME) odkrył jasny, niepowtarzalny FRB z tego samego obszaru przestrzeni.

Biorąc pod uwagę czas wydarzeń (FRB pojawił się tuż po2,5 godziny po „rozbłysku” fal grawitacyjnych), odpowiednią lokalizację i odległość, naukowcy doszli do wniosku, że zmarszczki i szybkie rozbłyski radiowe są ze sobą powiązane. A źródłem fal grawitacyjnych okazało się właśnie połączenie dwóch gwiazd neutronowych.

Czytaj więcej:

Nad Włochami rozbłysła czerwona aureola. Teraz wyjaśniono jego charakter

Nazwany sposobem na zmniejszenie apetytu bez operacji

Eksperyment z nasionami chia potwierdza słynny model matematyczny Alana Turinga

Ilustracja na okładce: ESO/M. Kornmesser