
Im więcej skandali wokół wycieków danych osobowych na świecie, tym więcej danych jest skoncentrowanych w rękach
Imadło Regulatora i Magiczna Różdżka
Kilka miesięcy temu Google wprowadziłoNarzędzie typu open source, które pozwoli firmom zbierać mniej danych o swoich użytkownikach. Umożliwi firmom gromadzenie i analizowanie dużych zbiorów danych bez identyfikowania użytkowników. Google twierdzi, że opracowanie takiego narzędzia to złożone zadanie, a oferowane przez niego rozwiązanie typu open source uprości pracę programistom, ochroni dane użytkowników i sprawi, że firmy nie stracą korzyści, jakie daje praca z big data. Łyżka do obiadu, biorąc pod uwagę, ile problemów spotkało firmy w związku z przetwarzaniem danych osobowych.
Jakie są europejskie, a jakie są obecnie amerykańskie firmyboję się wycieków danych jak pożar. RODO nakłada grzywnę za nieautoryzowane relacje z danymi użytkowników z Europy do kwoty 20 000 000 EUR lub do 4% rocznych obrotów światowych za poprzedni rok budżetowy, w zależności od tego, która wartość jest większa.
Przez pierwszy rok obowiązywania prawa organy UE otrzymały144 376 wniosków i skarg dotyczących przetwarzania danych i ujawniono 89 271 naruszeń. Łącznie grzywny wyniosły 56 milionów euro. 50 milionów euro spadło na Google, władze francuskie uznały, że firma narusza RODO.
W czerwcu linia lotnicza pobiła rekord wyszukiwarkiBritish Airlines – 230 milionów dolarów za wyciek danych osobowych 380 000 pasażerów, w tym numerów kart bankowych i kodów CVV. Jak pisze ZDNet, może to być dopiero początek – regulator od kilku lat bada sposób obchodzenia się z danymi przez firmy. Być może nowe rekordy są tuż za rogiem. Firmy z kolei muszą całkowicie odbudować swoją pracę z danymi. Według jednego ze źródeł redaktora w branży mikrokredytów, firmie zajęło około sześciu miesięcy dostosowanie swojej pracy do wymogów RODO.
Podobne prawo uchwalono w Kalifornii. Kalifornijska ustawa o ochronie prywatności konsumentów (CCPA) wejdzie w życie 1 stycznia 2020 r., Jest uważana za bardziej miękką i ma zastosowanie tylko do firm z zyskiem w wysokości 25 mln USD rocznie, a wysokość grzywny wynosi około 7500 USD i tylko na podstawie dowodów niewłaściwego wykorzystania danych.
>Klienci z USA i Europy to dla nas łakomy kąsekwiększość firm w świecie zachodnim. Biznes staje się coraz bardziej cyfrowy, więc nawet mała kawiarnia w zakątku Europy z własnym programem lojalnościowym może potencjalnie podlegać zakresowi RODO i stara się chronić się za pomocą ulotek wyjaśniających offline. Dlatego Google ze swoim nowym projektem open source przyda się nawet małym firmom. Im więcej będzie użytkowników, tym lepiej będą działać algorytmy. Im mniejsze jest prawdopodobieństwo, że firma zostanie w przyszłości oskarżona o szpiegowanie użytkowników.
Sekret jest w domenie publicznej
Po drugiej stronie tej historii sąużytkownicy. Oni też się boją. Od wielu lat dane osobowe wyciekają z serwisów randkowych, hoteli, serwisów rezerwacji biletów, klientów operatorów i telewizji. Co więcej, bazy danych o otwartym dostępie regularnie zyskują na popularności. W zeszłym roku do sieci wyciekła baza danych Alibaby obejmująca 10 milionów klientów, 2,3 miliona klientów American Express India, 5,3 miliona klientów Nixi Technology, 60 milionów amerykańskich wyborców z bazy Elasticsearch (źródło). Wyszukiwarka Google wie, czego szuka 80% światowej populacji, jak to robi i jak reaguje na znalezione informacje. Dla Google użytkownicy są towarem.
Użytkownik już wie, że jego dane są cenne dla firm i nie chce się nimi dzielić. Nigdy nie wiesz, co się z nimi stanie. W tych realiach hasła tego rodzaju dobrze się sprawdzają.

</ img>
„To, co stało się na iPhonie, pozostaje na iPhonie”
Jak również obietnice poprawy prywatności od Google i innych gigantów. Lub że radzą sobie lepiej niż ciemne kawiarnie, sklepy itp.
Być może najbardziej donośny skandal w okolicyotwartymi danymi był wyciek danych z 50 milionów kont na Facebooku na rzecz Cambridge Analytica. Historia została pierwotnie opisana w „The New York Times” i „The Guardian” około półtora roku temu. Sprawa rozeszła się po całym świecie, a przez wiele miesięcy pojawiały się nowe fakty w tej sprawie. W rezultacie w czerwcu tego roku na firmę nałożono karę w wysokości 5 miliardów dolarów.
Poznaj historię spotkaniadane osobowe w języku rosyjskim są możliwe w wywiadzie dla Liga.Tech z CEO Cambridge Analytica Alexander Nix. Knicks mówi mu, w jaki sposób firma zbierała dane. Facebook dostarczył ogromną bazę danych o preferencjach użytkownika. Ale poza tym musiała wykonać poważną pracę, aby zebrać dane o użytkownikach. Nyx mówi, że pracowali z kilkoma bazami danych, z których niektóre zawierają 4000-5000 elementów danych na użytkownika, powiązanych z jego nazwiskiem i kontaktami. Jest to na przykład hobby, płeć, praca, ulubiony magazyn, klub golfowy, w którym użytkownik jeździ, preferencje religijne i smakuje w jedzeniu. Wtedy możesz tylko fantazjować, co jeszcze zawiera te 4000-5000 elementów!
Bazy danych zostały zebrane przez agregatory. Zawierały również informacje o kartach kredytowych, kartach lojalnościowych, systemach sprzedaży biletów, sieciach społecznościowych itp.
W czasie wywiadu w USA zasada rezygnacji zadziałała.- to znaczy, że pobrane dane są domyślnie dostępne dla firm, chyba że użytkownik wskaże inaczej. W Stanach Zjednoczonych tak jest nadal, z wyjątkiem Kalifornii. Na Ukrainie iw wielu krajach świata. UE chroniła swoich użytkowników za pomocą dyrektywy RODO. Ale w rzeczywistości prawo ma zastosowanie tylko do tych, którzy są gotowi przetwarzać dane osobowe zgodnie z prawem.
Kiedy Apple uruchomił usługę Apple News +, gdzieużytkownik może czytać płatne publikacje za 9,99 USD, firma skupiła się między innymi na tym, że dane preferencji użytkownika nie są przekazywane osobom trzecim, a cały ruch pozostaje w aplikacji. Analitycy sugerują, że doprowadzi to do erozji marek medialnych i komplikacji ich zarobków. Ale to, co dzieje się na iPhonie, pozostaje na iPhonie.
Rozpoczęło się także wprowadzanie artykułów błyskawicznych na Facebookuból głowy dla wydawców - sieć społecznościowa dała pierwszeństwo wydawaniu materiałów tego formatu, a także zamknęła ruch w sieci społecznościowej. Nawet Telegram ma swój własny format publikowania artykułów w serwisie, ale tutaj użytkownik ma przynajmniej wybór, który link kliknąć. I to nie wpływa na ranking.
Kiedy płacisz w sklepie za pomocą Apple Paylub Google Pay, informacje o Twojej karcie płatniczej są ukryte przed sklepem, co zmniejsza prawdopodobieństwo ich kradzieży przez oszustów. Są one przechowywane w formie częściowej lub zaszyfrowanej w różnych miejscach. Za każdym razem, gdy logujesz się za pomocą Google, Facebooka i innych usług na jakimś małym, podejrzanym zasobie, nie musisz się martwić, że wykradnie on Twoje dane osobowe (jeśli gdzieś ich nie określisz) i wykorzysta je przeciwko Tobie. W najlepszym przypadku zobaczy na podstawie Twoich „śladów”, w jaki sposób korzystałeś z witryny. Google, Facebook itp. obawiają się o bezpieczeństwo danych. Wiedzą doskonale, co robisz w Internecie przez cały dzień. Nawet w trybie incognito.
Nawet OLX. Jeśli kupisz coś na tej stronie za pomocą usługi „OLX Delivery”, firma, która wysyła ci towary, nie otrzymuje twoich osobistych danych finansowych. Informacje te są przechowywane na platformie. Jest to wygodniejsze i bezpieczniejsze, mówi OLX.
Gdy jest tak wiele wiadomości na temat wycieków z bazydane linii lotniczych, usług turystycznych i innych dużych i niezbyt biznesowych, po prostu chcesz przechowywać dane gdzieś w ciepłym i wygodnym miejscu, gdzie nikt ich nie dostanie. Im dalej, tym więcej gigantów IT staje się tym miejscem, ponieważ mają coraz wygodniejsze narzędzia do autoryzacji, płatności, agregacji itp. Teraz stają się pierwszymi zwolennikami prywatności.
Medycyna jest następna
Wkrótce do ogromnych zestawów danych zachowania wZostaną dodane zestawy danych zdrowia online i offline. Inteligentna elektronika do noszenia, która analizuje zdrowie użytkownika, rozwija się i staje się bardziej masowym produktem. Medycyna jest zdigitalizowana - pojawia się zdalny dostęp do specjalistów, w niektórych miejscach wskaźniki zdrowotne są już mierzone zdalnie.
Twoja inteligentna bransoletka lub zegarek to za małowysoko licencjonowany, aby być uważany za wyrób medyczny. Ale to nie znaczy, że niewiele wiedzą o twoim zdrowiu lub są niedokładne w pomiarach. Oznacza to tylko, że organy regulacyjne na całym świecie (szczególnie w USA) nie chcą problemów z powodu nowej kategorii urządzeń, a producenci nie chcą odpowiedzialności, ponieważ sprzęt medyczny ma inne, wyższe wymagania dotyczące rozwoju i produkcji. Dlatego na razie jest to tylko inteligentna bransoletka lub inteligentny zegarek. Bez specjalnych oczekiwań od niego i bez specjalnej ochrony przed światem zewnętrznym. Nawiasem mówiąc, najprawdopodobniej przekazuje swoje dane do Google lub Apple, ponieważ chcesz mieć dostęp do podsumowania swojego stylu życia?
Nawiasem mówiąc, jeśli staniesz przed wyborem, ktopowierz przechowywanie swoich medycznych danych osobowych gigantowi IT takiemu jak Google czy Apple lub lokalnej przychodni – komu bardziej zaufasz? Naruszenia danych w branży medycznej są zgłaszane już od kilku lat. Tylko w 2015 r. odnotowano 253 przypadki, w wyniku których doszło do utraty ponad 112 mln rekordów. Choć część z nich kojarzona jest z bez skrupułów utylizacją papierowych nośników, w cyfrowym świecie problemów nie będzie mniej, gdyż właściciele danych – klienci klinik – pokazują, że zależy im na tym, kto wie o ich chorobach.
W suchej pozostałości
Zaledwie kilka lat później firmy takie jakCambridge Analytica musiałaby gromadzić znacznie mniej baz danych, aby uzyskać dostęp do tych samych informacji, co w 2015 r. Wiele opowiadamy o sobie dobrowolnie, ale wiele już na ten temat napisano i to jest osobny temat. Rzecz jednak w tym, że dziś coraz więcej danych przekazujemy w ręce jednej, indywidualnej firmy informatycznej. Google czy Apple już wiedzą, dokąd chodzimy, czego szukamy w Internecie, co i gdzie kupujemy, jakie magazyny czytamy, jak aktywny tryb życia prowadzimy, gdzie kupujemy bilety, kim są nasi sąsiedzi, gdzie pracujemy itp. I nie chodzi nawet o to, że te dane można teraz wykraść w całości z jednego miejsca. Chociaż to też jest ważne. Faktem jest, że giganci IT zamienili się w prawdziwych łapaczy cyfrowych dusz. Jeśli od kilku lat panuje zwyczaj twierdzenia, że smartfon wie o człowieku więcej niż jego najbliższy partner, to teraz faktycznie mają w rękach naszego cyfrowego bliźniaka. Kompletny cyfrowy bliźniak w rękach kilku korporacji. Pozna wszystkie nasze pragnienia, wątpliwości, lęki, zapamięta naszą historię lepiej od nas, dowie się, jak trzymamy smartfon, jakie emoji wysyłamy bliskim i co czujemy w tej chwili. Coś takiego nigdy nie miało miejsca w historii ludzkości. Jak myślisz, który scenariusz filmu science fiction może się spełnić w najbliższej przyszłości?