Telegram znalazł kanał, na którym wyciekają dane od rosyjskich funkcjonariuszy bezpieczeństwa

Po protestach 23 stycznia w Telegramie pojawił się otwarty kanał z danymi osobowymi funkcjonariuszy policji i

Strażnicy rosyjscy, którzy brali udział w aresztowaniach. Właściciele kanału korzystają z programów do rozpoznawania twarzy ze zdjęć i baz danych, które wyciekły do ​​sieci.

Kommersant o tym pisze.W publikacji podano, że kanał subskrybuje obecnie około 9 tysięcy osób. Publikowane są tam nazwiska funkcjonariuszy bezpieczeństwa, zdjęcia, numery telefonów, linki do stron w sieciach społecznościowych, a nawet informacje o ich bliskich. Każdy może anonimowo przesyłać dane na kanał.

Kommersant przypomina, że ​​wcześniej w Dumie PaństwowejWprowadzili projekt ustawy, zgodnie z którym można było ukrywać dane sił bezpieczeństwa. Eksperci uważają, że publikowanie danych osobowych obywateli, niezależnie od wykonywanego zawodu, jest niedopuszczalne i nielegalne.

Źródło w organach ścigania wyjaśniło, że niezwykle trudno jest znaleźć właścicieli kanału Telegram. Według niego istnieją trudności podczas interakcji z posłańcem.