Ekspert wojskowy Aleksiej Leonkow ocenił najnowsze doniesienia amerykańskich mediów, że mógłby to zrobić rój dronów
Amerykańscy eksperci uważają, że to rój dronówmoże być bardzo skutecznym sposobem na pokonanie strefy A2/AD utworzonej przez warstwowy system obrony powietrznej. W tym celu głównymi systemami są S-400 i S-300.
Specjaliści z USA zdecydowali, że powinni wysłać jako pierwsiradzenie sobie lotnictwa taktycznego i bombowego z systemem obrony powietrznej jest scenariuszem przegranym. Tak więc NATO zwróciło się do roju dronów. Zgodnie z planem, powinno to przeciążać stację radarową (radar) obrony powietrznej, głowice naprowadzające pocisków przeciwlotniczych i pocisków powietrze-powietrze fałszywymi informacjami.
Ekspert wojskowy Leonkow wyjaśnił, że ten pomysłniemożliwy do zrealizowania. Według niego samoloty zwiadowcze i drony NATO nigdy nie były w stanie „odkryć działania rosyjskich systemów obrony powietrznej S-400 i S-300. Rosyjskie radary po prostu się nie włączały i nie można było wykryć ich pracy. Leonkow konkluduje, że stwierdzenie o zdolności roju dronów do określenia częstotliwości radaru i zagłuszania go jest bezpodstawne. Ponadto drony nadal muszą zbliżać się do S-400 z bliskiej odległości, aby móc się zaciąć. Jednak rosyjskie systemy walki elektronicznej mogą spowodować silniejszą ingerencję na drodze roju. A radary systemów obrony powietrznej same potrafią odróżnić fałszywe cele od prawdziwych. Nie są to jedyne powody, dla których koncepcja USA nie działa.