Niewiele produktów rozwinęło się w ciągu ostatnich 10 lat tak szybko, jak smartfony. Od 2010 roku ich sprzedaż
W 2011 roku na świecie było tylko pół miliardasmartfony. W 2013 roku liczba ta zbliżyła się do miliarda. Przed wybuchem pandemii na świecie było ponad 3 miliardy użytkowników smartfonów. Każdy z nich przeszedł do sieci i był użytkownikiem aplikacji. Każde nowe konto szybko otoczyło się chmurą powiązań społecznych, tak jak robią to neurony w mózgu, gdy rozwiązują problem przystosowania się do nowego środowiska.
Gwałtowny wzrost sprzedaży tych produktówgadżety z prestiżem lub wygodą – w końcu smartfon też ułatwia życie, jak lodówka czy samochód. Jest jednak zasadnicza nowość – lodówka, samochód, telewizor i inne podobne wynalazki nie zachęcają nas do nawiązywania nowych więzi społecznych.
Siłą gadżetów jest to, że zaspokajają naszą potrzebę komunikacji w najbardziej efektywny i wygodny sposób. Ta potrzeba jest tak silna, że można ją nazwać „pragnieniem”.
Słynną piramidę Maslowa można uprościć, pozostawiając w niej tylko dwa poziomy:
- Potrzeby fizjologiczne związane z kształtowaniem i funkcjonowaniem ciała fizycznego.
- Potrzeby komunikacyjne.Opierają się na tworzeniu, utrzymywaniu i rozwoju ciała społecznego. Jest tak samo ważna jak fizyczna. Potrzeba poczucia się potrzebnym lub zaangażowanym, uzyskania aprobaty lub uznania, wyrażenia siebie lub spełnienia - to wszystko potrzeby pewnej komunikacji.
Potrzeba komunikacji jest niewyczerpana.Jest tak wspaniale, że nawet w całkowitej samotności człowiek nie przerywa dialogu – ze wspomnieniami, zjawami, wyższymi mocami czy stworzonymi przez człowieka idolami (jak w filmie „Wyrzutek” z Tomem Hanksem).
Nasz kolektywny mózg jest zajęty dwoma zadaniami naraz. Aktywnie tworzy nowy – cyfrowy – habitat i jednocześnie stara się do niego przystosować.
Vladimir Shabason, współzałożyciel Self_
Rynek cyfrowy startuje z rakietą, która napędzanasze pragnienie komunikacji przemawia. Jeszcze 20 lat temu tworzyliśmy nasze ciała społeczne poprzez ciała fizyczne, czyli komunikując się ze sobą bezpośrednio. Według Robina Dunbara liczba takich kontaktów nie może być duża, ponieważ każde połączenie wymaga znacznych nakładów emocjonalnych i intelektualnych.
Liczba Dunbara charakteryzuje liczbę aktywnychpowiązania społeczne, które dana osoba jest w stanie utrzymać fizycznie. Waha się ona od 15 do 230, a umownie przyjmuje się, że wynosi 25. Według Dunbara przeciętne „lampowe” ciało społeczne składa się zaledwie z kilkudziesięciu takich połączeń.
Cyfrowe ciało: jak przekroczyliśmy granice tego, co możliwe
Smartfony doprowadziły nas do ważnego etapu.Platformy cyfrowe poniosły lwią część kosztów utrzymania połączeń. Kontakty towarzyskie zaczęły być mierzone w setkach i tysiącach. Ciało społeczne zostało uzupełnione o cyfrowy.
Cyfrowe ciało powstaje poprzez cyfrowośćsystemy Interakcję z cyfrowym ciałem można całkowicie symulować, przykładem jest projekt @Aliona_Pole na Instagramie, podczas którego tworzony jest sztuczny, całkowicie wirtualny model. Na tym polega kluczowa różnica w stosunku do ciała społecznego. Ponadto ta sama osoba może nabyć cały zestaw organów cyfrowych dla różnych platform.
Jesteśmy świadkami przejścia fazowego znanegomodel komunikacji w nowy stan. Wybuchowej sprzedaży smartfonów i aplikacji towarzyszy eksplozja reprodukcji i replikacji cyfrowych ciał. Wchodzą w relacje z platformami i między sobą. I tutaj celowo mówimy dokładnie „oni”, ponieważ istnieje dystans między naszym ciałem społecznym a cyfrowym. I jest to dość zauważalne, co potwierdzają liczne badania z ostatnich dwóch-trzech lat.
• Mamy trudności z dogadywaniem się lub nie zgadzaniem się z ludźmi w prawdziwym życiu – „oni” robią to jednym kliknięciem.
• Trudno nam wyrazić swoją opinię – „oni” szybko się lubią.
• Jesteśmy pokorni i samowystarczalni – „oni” są zazdrośni, chełpliwi i próżni.
• My, podobnie jak dorośli, jesteśmy ostrożni w naszych osądach – „oni” są kategoryczni.
• Dla nas świat jest złożony i różnorodny – „oni” widzą go czarno na białym.
• Jesteśmy głębocy – „oni” są powierzchowni.
• Wyrażamy swoją opinię tylko wtedy, gdy jesteśmy o to poproszeni – „oni” robią to z jakiegokolwiek powodu.
• Cenimy obiektywizm – dla „nich” informacja jest poprawna, jeśli pochodzi z ich własnego kręgu.
• Idziemy sami – „oni” gubią się w mobach, czasem dość agresywnych.
Przeciętne cyfrowe ciało jest dziś w zeniciepokwitanie. Jak na nastolatka przystało, ma obsesję na punkcie kompleksu niższości – z niepokojem czeka na aprobatę w postaci lajków, boi się przegapić jakieś wydarzenia, agresywnie broni swojego punktu widzenia w najdrobniejszej kwestii i potajemnie wierzy, że inni mają się dobrze i dużo wyglądają chłodnica. Nie jest niezależna, ale kładzie nacisk na swoją niezależność. Doskonała wylęgarnia cyfrowych manipulatorów – lub „wampirów”.
Najcenniejsza waluta cyfrowego świata—Twój czas
Chociaż nastolatki uwielbiają sagi o wampirach,oglądanie cyfrowych wampirów nie jest romantycznym gotykiem. Są to aplikacje, które piją nie krew, ale uwagę. Zwrot „Twoja uwaga jest dla nas bezcenna” w cyfrowym świecie należy traktować dosłownie. Gospodarka cyfrowa to gospodarka uwagi. Konkurencja wśród aplikacji jest dziś taka, że uwaga użytkownika stała się najcenniejszą walutą.
Na ile skupiamy się na gospodarce cyfrowej?
Pracujący Amerykanie wydają w smartfonie wśrednio 5 godzin 25 minut dziennie. Przepaść między millenialsami (ur. 1982–1996) a baby boomers (1943–1960) jest niewielka – ci pierwsi spędzają w smartfonach 5 godzin i 40 minut dziennie; drugi - 5 godzin.
Według amerykańskiego Biura Statystyki Pracy,oficjalna średnia pensja w Stanach Zjednoczonych w 2021 r. wynosi 984 USD tygodniowo. Prawie 112 milionów pełnoetatowych pracowników i pracowników otrzymuje średnio 4265 dolarów miesięcznie przed opodatkowaniem. Tak pracodawcy szacują swój czas. Tak więc 5 godzin pracy przeciętnego Amerykanina kosztuje 133 USD. Mnożąc tę kwotę przez 112 milionów ludzi i 365 dni w roku, otrzymujemy około 5,5 biliona dolarów. Całkowity nacisk USA na smartfony jest około trzy razy większy niż PKB Rosji. Jest o co walczyć.
Aby zarobić jak najwięcej, cyfrowosystem powinien przyciągnąć uwagę użytkownika wszelkimi dostępnymi środkami. W dorosłym życiu, toczącym się w realnym świecie, nie jest łatwo wciągnąć nas w jakieś sieci. Ale świat cyfrowy to inna sprawa. Świat cyfrowych ciał to wciąż świat nastolatków, poddawany manipulacji.
Były programista Google Tristan Harris,założyciel ruchu Time Well Spent wyrzuca twórcom aplikacji, że grają na słabościach użytkowników – lenistwie, próżności, zwątpieniu w siebie, uzależnieniu od cudzej aprobaty i dalej w dół listy. Użytkownik musi pamiętać, mówi, że po drugiej stronie ekranu znajdują się najlepsze umysły marketingowe ogromnej korporacji, która zainwestowała miliardy w jeden cel - abyś był tu jak najdłużej. I nie ma to nic wspólnego z gościnnością.
Co zajęło mi dwie (trzy, cztery) godziny?Częste pytanie typowej ofiary aplikacji wampirów, która zdaje sobie sprawę, że czas został zmarnowany, a problem nie został rozwiązany. To nie przypadek. Nowoczesne produkty cyfrowe przełamują samoregulację użytkownika, w tym charakterystyczne dla osoby dorosłej poczucie czasu. Natomiast nastolatek nie dba o zegar na imprezie.
Świat cyfrowych ciał to wciąż świat nastolatków, poddawany manipulacji.
Vladimir Shabason, współzałożyciel Self_
Tristan Harris mówi, że strategia wampirów jestto ślepy zaułek, który niesie ze sobą egzystencjalne zagrożenie dla całego społeczeństwa. Powodem nie jest to, że rozpiętość uwagi użytkowników jest ograniczona. Fizycznie niemożliwe jest spędzanie na smartfonach więcej niż 10 godzin dziennie, ale sprawa jest inna. Stanie się nastolatkiem jest dla dorosłego degradacją. Zachęcając do regresji, systemy cyfrowe pewnego dnia będą miały armię głupich, odłączonych i agresywnych użytkowników. Nie będzie zwycięzców.
Rosnące bóle: jak płacimy za zwiększoną ilość komunikacji
Jak dotąd wampiryzm cyfrowy prowadzi do nerwic,przypominający nastoletnie zamieszki i doświadczenia, rodzaj bólu wzrostu. Wśród nich jest nomofobia, czyli strach przed pozostawieniem bez gadżetu. Innym zjawiskiem – fabbingiem – jest niemożność odwrócenia uwagi od smartfona nawet z żywym rozmówcą siedzącym naprzeciwko. Cyfrowa podejrzliwość - niespokojne nadawanie wiadomości emocjami lub irytacją z powodu powolnej reakcji.
Co jeszcze?Syndrom utraconego zysku (lub FOMO, znany wszystkim traderom) to strach przed wykluczeniem z rzekomo ważnych wydarzeń w trybie offline. Zwlekanie i stronnicze zachowanie – bezsensowne przeglądanie poczty i komunikatorów internetowych w stresującej sytuacji wymagającej szybkiego działania. Obsesyjny strach, że bateria może nie być wystarczająco naładowana. Zespół wibracji fantomowych to mylące wrażenie, że telefon dzwoni lub wydaje sygnał dźwiękowy. Lista jest daleka od ukończenia.
Alarmistyczne prognozy części badaczysprowadzają się do tego, że użytkownicy produktów cyfrowych ulegną degradacji zgodnie z tradycjami cyberpunku. Ich autorzy kierują się logiką teraźniejszości i niedawnej przeszłości: spójrzcie z jednej strony na zachłanne cyfrowe wampiry, z drugiej na nominalnie dorosłą publiczność zachowującą się jak nastolatki. A to nie doprowadzi do żadnego postępu.
Ale jest inny punkt widzenia:spróbujmy wyjaśnić, dlaczego warto go uważniej słuchać. Znajdujemy się w fazie przejścia, doświadczamy całkiem naturalnego stresu – technologicznego, etycznego, społecznego i tak dalej. Zmienia się paradygmat komunikacji. System powiązań społecznościowych jest restartowany. Każdy z nas nabywa cyfrowe ciało i na nowo się w nim zastanawia. Dostosowujemy się do zmienionego otoczenia. To skomplikowane. Nerwice i zniekształcenia są nieuniknione.
Ze społecznego punktu widzenia ogólne przejście doŚrodowisko cyfrowe przypomina masowy exodus ze wsi do miasta. Nowi mieszkańcy, przeżywający ostrą nerwicę z powodu przeprowadzki, przez jakiś czas próbowali żyć jak dawniej - posadzili rzepę na balkonie, przystosowali garderobę do przechowywania ziemniaków, a na podwórku próbowali potajemnie posadzić kilka łóżek. Były niezwykle niewygodne, często stawały się obiektem manipulacji i ofiarami oszustów. Stracili swoją integralność – powstał dystans między ich „miejskimi” i „wiejskimi” ciałami społecznymi. Musieli pokonać kompleks obcych i poznać nowe kody kulturowe. I tak się stało – kolejna generacja w pełni dostosowała się do środowiska i odzyskała swoją integralność.
Ludzkość od dawna wykazała się genialnymumiejętność szybkiego dostosowywania się do zmieniających się warunków życia. A jednak prosta ekstrapolacja nie działa dobrze. Fakty z przeszłości i teraźniejszości rzadko mówią o przyszłości. Nikt nie jeździ samochodem, patrząc tylko w lusterko wsteczne i mówiąc: droga przed nami jest taka sama jak z tyłu! Dlatego nie należy ufać ponurym prognozom opartym na ekstrapolacji teraźniejszości w przyszłość. Nie biorą pod uwagę naszej zdolności do uczenia się i poprawiania własnego zachowania.
Autor książki „Bomba populacyjna”, amerykańskabiolog Paul Ehrlich przewidział w 1970 roku, że światowe zasoby żywności nie będą wystarczające dla wszystkich. Według niego pod koniec lat 70. miał wybuchnąć głód o biblijnych proporcjach, kiedy z braku pożywienia umierało od 100 do 200 milionów ludzi rocznie. W 1975 roku przewidział również, że do 2015 roku zniknie do 90% lasów deszczowych.
Również w 1970 roku magazyn Life donosił:„Naukowcy mają mocne dowody teoretyczne i eksperymentalne na to, że do 1985 roku ilość światła słonecznego docierającego do powierzchni Ziemi zmniejszy się o połowę z powodu zanieczyszczenia powietrza”.
opublikował amerykański geochemik Harrison Brownw 1970 r. artykuł w czasopiśmie „Scientific American” przewidywał, że światowe rezerwy miedzi wyczerpią się tuż po roku 2000. Ołów, cynk, cyna, złoto i srebro, według jego obliczeń, powinny wyczerpać się przed 1990 rokiem.
Ekolog Kenneth Watt w latach 70. przewidywał spadek średniej globalnej temperatury o 11 stopni i początek nowej epoki lodowcowej do 2000 roku.
To wszystko są błędy ekstrapolacji - projekcje przeszłości.trendy na przyszłość. Ludzie jako gatunek są ciekawi, ponieważ potrafią samodzielnie nie tylko kształtować, ale także korygować panujące tendencje. Tak będzie w cyfrowym świecie.
Ewolucja trwa: jak zmienią się interakcje cyfrowe
Jesteśmy wysoce adaptacyjnym systemem biologicznym.Stres, który pojawia się w związku z pewnymi zmianami, zmusza nas do dostosowania ogólnie przyjętych wzorców zachowań. Ekostres lat 70. dał impuls do pojawienia się zaostrzonych norm paliwowych, silników hybrydowych, zielonej energii, samochodów elektrycznych i technologii oszczędzających energię. W ten sam sposób dojrzewanie w Internecie i wampiryzm cyfrowy staną się prologiem do pojawienia się etyki cyfrowej i świadomych zachowań w Internecie.
W najbliższej przyszłości cyfrowy wampiryzmstracony. Jego problem zostanie rozwiązany z dwóch stron jednocześnie. Kiedy programiści zdadzą sobie sprawę z powyższego zagrożenia egzystencjalnego, zdecydują, że utrzymanie użytkownika w stanie pasywnym jest zadaniem takim sobie, w porównaniu z „poprawianiem czyjegoś życia dzięki naszemu produktowi” i wydłużaniem wartości życiowej klienta. A nowe wersje systemów cyfrowych, które mają działać długoterminowo, będą coraz zdrowsze.
Ze strony użytkowników rozwój ludzi jest nieunikniony,świadomi znaczenia integralności cyfrowej. Zmniejszy się odległość między ciałem społecznym osoby a jej ciałem cyfrowym. Sieciowe dojrzewanie nieuchronnie zostanie zastąpione dorastaniem, a dorośli mają zwykle odpowiedzialne podejście do swojego czasu.
Pojawiają się już specjalne aplikacje,kształcenie świadomości cyfrowej. Będą kontrolować całkowity czas na smartfonie, liczbę dotknięć, trajektorię ruchu przez aplikacje, ćwiczyć medialną oszczędność czy zachęcać do korzystania z gadżetu w kontekście wykonywanego zadania. Niektóre aplikacje oferują cyfrową ulgę, a nawet detoks.
Jeszcze przez chwilę będziemy obserwowali.ze strony użytkowników archaiczna nietolerancja i szczątkowa agresja, a ze strony deweloperów – niewolnicze przyzwyczajenia i ambicje cyfrowych „właścicieli”. To naturalny etap ewolucji, który odejdzie w przeszłość. Kiedy rodzi się nowe społeczeństwo, próbuje starych wzorców - tak jak płód w drodze od embrionu do niemowlęcia przyspiesza przez wszystkie etapy ewolucyjne, by w dorosłym życiu całkowicie o nich zapomnieć.
Zobacz także:
Reakcje jądrowe nasiliły się w reaktorze elektrowni jądrowej w Czarnobylu.
Pojawił się pierwszy silnik elektryczny o sprawności 95%
Fizycy stworzyli analogię czarnej dziury i potwierdzili teorię Hawkinga. Dokąd to prowadzi?