
Uruchomienie sieci 4G na jednej z podziemnych stacji metra w Kijowie wygląda następującoDość śmieszny pomysł na miasto z
Z punktu widzenia przeciętnego człowieka wcale nie jest jasne, dlaczegoInternet mobilny w metrze ogranicza się do technologii z ostatniej dekady (EDGE), powstałych na długo przed pojawieniem się YouTube i portali społecznościowych i nie zakładających np. transmisji wideo dla masowego odbiorcy. Oczywiście przeciętny człowiek nie powinien rozumieć ani technologii, ani tła obecnej sytuacji, ale w niczym to nie przeszkadza w istnieniu prostej myśli, która na co dzień irytuje pasażerów metra: „Dlaczego do cholery mój operator nie jest w stanie dać mi normalny Internet, jeśli to już 2020 rok? » To, że wszyscy operatorzy działają na równych zasadach i nie wszyscy świadczą tego typu usługi w tym samym czasie, co do zasady nie ma dla konsumenta żadnego znaczenia. Ma swój, jak mu się wydaje, szczególny i głęboko osobisty problem, jakim jest zły operator. Firma zatrudnia próżniaków, pasożytów, chciwych ludzi, laików nie znających się na nowoczesnych możliwościach technicznych i zwykłych złodziei, którzy regularnie kradną pieniądze z jego konta. Oto cały smutek i ból naszego konsumenta. Pomnożone przez brak prób zrozumienia, co się dzieje. Co tu jest do zrozumienia? A więc wszystko od dawna było dla wszystkich jasne, prawda?
Dlatego uruchomienie 4G na jednej stacji (nie pobieramy opłatbiorąc teraz pod uwagę stacje naziemne, które na szczęście dla mieszkańców lewobrzeżnej stolicy znajdują się w pobliżu kijowskiego metra - na pewno nadal mają połączenia) wygląda na czystą kampanię PR. Faktycznie tak jest, ale dla PR (a tym bardziej dla pomysłu, który może sprowadzić wszystkich trzech operatorów na barykady) jest to raczej blady news. Bo tu nie chodzi o PR, ale raczej o politykę. Podobnie jak w przypadku uruchomienia 3G, które w naszym kraju opóźniło się o dobre dziesięć lat, istota problemu leży w braku niezbędnej woli politycznej. Wyda odpowiednie pozwolenie na wdrożenie takiej sieci. Już starożytni Rzymianie, którzy stworzyli podwaliny współczesnego prawoznawstwa, zadawali pytanie „cui prodest” (kto na tym zyskuje), co ułatwia ustalenie sprawcy. Gdybyśmy mówili o jakiejś zacofanej afrykańskiej republice bananowej (z całym szacunkiem dla mieszkańców Afryki i bananów), hipotetycznie wyobrażam sobie, że chodzi o to, kto jest beneficjentem tej sytuacji. Może to być na przykład czyjaś kieszonkowa firma posiadająca monopol (oczywiście ze względu na uwarunkowania historyczne) na prawo dostępu do infrastruktury tak wrażliwego przedsiębiorstwa o znaczeniu strategicznym (czy wszyscy pamiętacie, że metro to ogromny schron przeciwbombowy na wypadek wojny?) Jak wygląda metro? Ktoś w końcu zapłaci za wynajem powierzchni na cały potrzebny sprzęt komunikacyjny? To całkiem spore pieniądze i bardzo proste z punktu widzenia współczesnego biznesu, które starczą na długi czas. Ale dzięki Bogu nie żyjemy w republice bananowej, więc natychmiast odrzucamy takie założenia jako oczywiście fałszywe.
Oficjalna przeszkoda jest prostadecyzja polityczna, która powinna zatwierdzić wysokość tej samej opłaty dostępowej dla operatorów telekomunikacyjnych i ich kontrahenta (co notabene jest znane od dawna – Huawei stał się firmą w wyniku spotkania z lipca 2019 roku). Decyzję w tej sprawie muszą podjąć radni rady miasta na najbliższej sesji, która odbędzie się 12 marca. Albo nie akceptować (mamy wolny kraj, nikt nie ma prawa decydować, na kogo powinni głosować posłowie).
Dlatego też istotą tego „uruchomienia”, która nie jest dla laika bardzo jasna, jest nic innego jak nacisk na posłów, stworzony w całości przez legalne metody społeczeństwa obywatelskiego.
To chęć korzystania z dostępnegoNarzędzia PR i przyciągnięcie uwagi mediów zmusiły operatorów do połączenia sił i wyjazdu na to wspólne (i trochę wstydliwe ze względu na skalę) wydarzenie. Poprzednim razem, kiedy pamiętam, wydarzyło się coś o podobnym zasięgu, byliśmy świadkami otwarcia przez prezydenta Janukowycza wiaduktu na placu Moskiewskim. To tylko skala prezydenta i poważny projekt państwowy - otwarcie węzła komunikacyjnego w stolicy (w samej stolicy trzeba uruchomić kilka takich węzłów rocznie, a to nie jest sprawa szefa państwa, ale samorządu).
Co stanie się w scenariuszu optymistycznym?rozwój sytuacji? W tym przypadku operatorzy oficjalnie obiecują wdrożenie 4G. na 8 stacjach kijowskiego metra do końca pierwszej połowy 2020 r. i do końca tego roku, aby pokryć całe metro metropolitalne siecią 4G. Plan nie wygląda na zbyt szybki, ale tutaj warto jeszcze raz przypomnieć, że mówimy o obiekcie wrażliwym, którego dostęp do infrastruktury ograniczony jest jedynie do kilku godzin dziennie i do późnych godzin nocnych. To właśnie sprawia, że proces jest powolny. Dla tych, którzy z jakiegoś powodu nie znają Captain Obvious, możemy dodać, że za korzystanie z 4G w metrze nie będzie pobierana osobna opłata. Wszystko będzie naliczane według normalnych stawek użytkownika. Nie wspominałabym o tym, gdybym nie spotykała się regularnie w życiu z takimi pytaniami (czasami aż się boję, że w 2020 roku oddychamy tym samym powietrzem, co osoby zadające takie pytania, ale nie możemy usunąć słów z piosenki).
Jak działa 4G w metrze?To pytanie powinno naprawdę zainteresować naszych najbardziej dociekliwych czytelników na świecie. Tak naprawdę dane przesyłane są poprzez te same anteny pasywne (jak wyglądają na zdjęciach poniżej, ale w sumie widzi je każdy, kto wejdzie na stację, jeśli spojrzy w górę przed schodami) zainstalowane na stacje teraz. Dopiero teraz oni (z wyjątkiem stacji Akademgorodok, gdzie tak naprawdę uruchomili sieć 4G) pracują w EDGE, a 4G wymaga dodatkowego sprzętu. Który jest zainstalowany w pomieszczeniach gospodarczych stacji. Nie pokazano ich (choć na pewno byłoby to ciekawe), bo cele były inne – problemy, jak już mówiłem, leżą na płaszczyźnie polityki, a nie technologii.

</ img>

</ img>

</ img>

</ img>

</ img>

</ img>






Jakie pytania byłyby naprawdę interesujące, aby uzyskać odpowiedź:
- Jak wygląda infrastruktura mobilnego Internetu na stacjach iw tunelach?
- Jaki sprzęt jest do tego wykorzystywany (i ile)
- Jak ruch jest rozdzielany między wszystkich abonentów trzech operatorów
- Jakie obciążenia szczytowe może wytrzymać taki sprzęt (ile połączeń, jakie ilości przesyłanych danych)
- Które strony i firmy biorą udział w procesie organizacji mobilnego Internetu oprócz trzech operatorów i dostawcy sprzętu. A jakie są ich role i wiedza specjalistyczna
Obawiam się, że uzyskanie odpowiedzi na wszystkie te pytania jest niezwykle trudne.trudny. Operatorzy będą kiwać głową na wykonawcę (główny rzut spadnie na nich, a nie na producenta sprzętu, a zwłaszcza na administrację metra; o politykach nikt w ogóle nie będzie myślał, ale oni tu tak naprawdę o niczym nie decydują, zbierają tylko pieniądze od konsumentów). Wykonawca kryje się za interesami klienta i podpisaną umową o zachowaniu poufności (interesy klientów są na pierwszym miejscu – to normalna praktyka). Metropolitan będzie ukrywał się za swoim strategicznym statusem obiektu wrażliwego i oczywiście w pewnym sensie będzie to również słuszne. Ale teraz już wiesz, co naprawdę się wydarzyło i dlaczego.