W Jamalsko-Nienieckim Okręgu Autonomicznym w Rosji można zobaczyć wiele bagien. Na jednym z tych bagien jest jeszcze
Śmigłowiec Mi-6 w 1981 roku wpadł w bagno w pobliżumiasto Tarko-Sprzedaż. Wcześniej przez prawie 17 lat latał po terytorium ZSRR. Uważa się, że do awarii doszło z powodu awarii obu bloków energetycznych. Dosłownie kilka minut wcześniej samolot uzupełnił zapasy paliwa.
Przed samą katastrofą śmigłowiec leciał na małej wysokości, ponieważ przewoził ładunek na zewnętrznym pasie. Po awarii bloków energetycznych piloci postanowili wylądować gdzieś na bagnach.

Na szczęście wszystkim w helikopterze udało się przeżyć. Ale sam statek, z powodu silnego uderzenia, nie podlegał już renowacji.
Po śledztwie okazało się, że przyczyną awarii silników było przedostanie się wody do zbiornika statku. Stało się tak, ponieważ ktoś bez wiedzy pilotów wpompował wodę do niewłaściwych zbiorników.
Helikoptera nie ewakuowano z dwóch powodów. Najpierw – niedostępność terenu. Drugie – bagnisko. Dlatego po prostu zabrali ze statku wszystko, czego potrzebowali, i zostawili na bagnach.