Dlaczego krajowy kompleks wojskowo-przemysłowy uzależnił się od komponentów zagranicznych?
Spis treści
- Dlaczego zacofanie
- Dlaczego import stał się nieunikniony?
- Nieoczywista wyższość NATO
- Co teraz?
Nie tak dawno temu (zgadnij dlaczego) zaczęło się szerokoomówienie zależności krajowego przemysłu obronnego od importu. Dokładniej, o nowych problemach związanych z tym, że cały import wojskowy do Rosji ustał. Chociaż w rzeczywistości problem stał się poważny nie od lutego, ale znacznie wcześniej, od sankcji sektorowych z 2014 r.
Dlaczego tak się stało, jakie są źródła problemu, co mu zagraża i czy można wyjść z sytuacji - dowiemy się dzisiaj.
Dlaczego zacofanie

Zasada doganiania rozwoju technologii w Rosjiodszedł od czasów Piotra Wielkiego. Oczywiście nie będziemy kopać tak głęboko, ale wskażemy: pozostawanie w tyle to nasza stara dobra tradycja. Nawiasem mówiąc, późny ZSRR był najmniej w tyle pod względem technologicznym - Unia nauczyła się produkować wszystko i wszystko samodzielnie. Jeśli niektóre dzwonki i gwizdki wojskowe nie zostały opracowane od podstaw, to zostały starannie zakupione przez trzecią lub czwartą rękę.
Wystarczy przypomnieć sobie precyzyjne maszyny Toshiba,rzekomo zakupione dla sektora naftowego, ale w rzeczywistości ostrzone części do atomowych okrętów podwodnych. W ten sam sposób chipy, płyty, mikroukłady dostały się do Związku Radzieckiego - po cichu (lub po cichu) wydobywano, demontowano, kopiowano i wprowadzano do produkcji. I w ten sposób, niektóre komponenty z TEXAS INSTRUMENTS zostały „opracowane” i wyprodukowane przez Vasilek NPO według podchwytliwego indeksu.
Możesz klikać językiem oskarżycielsko, ale w rzeczywistości tak jestinteligentna strategia. Tak właśnie zrobiła Japonia u zarania swojego „cudu technologicznego”, a po niej Korea Południowa, a teraz Chiny. I nie musisz szukać przykładów - dzięki tej strategii w stanach technologicznych piszę ten artykuł na niedrogim komputerze, a Ty czytasz go na niedrogich laptopach, a do tego groszowych smartfonach. Wydawałoby się, co powstrzymuje współczesną Rosję przed zrobieniem tego samego?
Koliduje to z rynkiem, a raczej jego szybkością.Nawet najbardziej bezczelna metoda kradzieży i kopiowania wymaga bazy badawczej i produkcyjnej, specjalistów i oczywiście czasu. Ale nie ma potrzeby rozmontowywać dużo umysłu. W „rozpiętych latach 90”™ wraz z upadkiem systemu zamówień publicznych, załamaniem się finansowania i rotacją personelu w kierunku tureckich kożuchów, prawie nie było kogo nawet kopiować i prawie nigdzie.

I nawet wtedy wcześniejsze kopiowanie było na pierwszym miejscupotrzeba przemysłu obronnego - program Vremya można oglądać na telewizorze z 10-15 letnim zacofaniem od światowych odpowiedników, ale w przypadku produktów wojskowych tak nie zadziała. Kopiowanie przyczyniło się do rozwoju przemysłu wojskowego i posiadania własnych produktów albo nieco w tyle lub na równi, a czasem nawet lepszych niż ich zagraniczne odpowiedniki. To jest główny powód, dla którego przemysł obronny (i blisko z nim związana astronautyka) stał się głównym eksportem technologicznym Federacji Rosyjskiej - po prostu większość rozwiązań do celów przemysłowych i domowych okazała się przestarzałymi śmieciami.
Dlaczego import stał się nieunikniony?
Dlaczego import wyparł rozwój krajowy?Po prostu – każda technologia wymaga czasu i pieniędzy na opracowanie i przetestowanie. Następnie opanowuje ją przemysł – w produkcji masowej powstają linie, w których procesy technologiczne można maksymalnie zautomatyzować. Po co? Aby obniżyć koszty.
Gdy towary są produkowane w dużych ilościach ijest rynek na ten produkt i nabywcy, którzy z łatwością mogą kupić coś podobnego gdzie indziej, producenci bardzo szybko korygują braki, modernizują, zapobiegają defektom. Nowym problemem rodzimego producenta była zasada „i tak pojadą”, połączona z bezużytecznym marketingiem. Konkluzja - ceny są zawyżone 20-100 razy (zgodnie z nomenklaturą produktów cywilnych), a jakość ... jeśli nie małżeństwo, to zdobądź 80% maksymalnych tolerancji, podpisz to.

Valery Matytsin / TASS
Liderzy biznesu wiążą koniec z końcem idlatego starają się maksymalnie oszukać klienta (bo kto wie, kiedy pojawi się następny), a małe i niestabilne ładowanie zwiększa koszty. A oliwy do ognia dolewa niska kultura produkcji oraz specjaliści z wyposażeniem… często z tego samego roku urodzenia.
I wreszcie marketing.Tworzysz artykuł o broni NATO, wchodzisz na stronę BAE lub General Dynamic - czego chcesz? Tutaj masz wszystkie podstawowe informacje, infografiki, oto zdjęcia w wysokiej rozdzielczości dla Ciebie ... czy nie ma wystarczającej ilości zdjęć? Cóż, tutaj masz wysokiej jakości szczegółowe filmy z aplikacją, model 3D lub film 3D.
Co możemy powiedzieć o krajowych producentach - niektórzy nie mają strony internetowejogólnie. A ci, którzy mają, przywitają Cię wzoremw stylu „przywróć mi 98.”, zabłocone zdjęcia w rozdzielczości 180x100 i ogólny nastrój w duchu „no, na co się gapisz… ty chivo?”. W tym samym czasie, oczywiście, krążą nieokrzesane mantry o braku analogów przez 60 lat rozwoju. Nie żeby to była reguła – na przykład Rostec ma świetne strony internetowe, ale nie można tam znaleźć wszystkiego.

Zaciśnijmy pasy
Generalnie nasi ludzie nie wiedzą jak się zaprezentowaćprawa strona. Dlatego importowane komponenty stopniowo przenikały do wszystkich aspektów przemysłu obronnego. Jak inaczej? W ostateczności zakupiono części tajwańskie i wymieniono na nie etykietę Radio Bonding Technologies JSC. substytut importu! Jedyne, co produkujemy całkowicie niezależnie, to być może tylko AK.
Nieoczywista wyższość NATO
Nie, oczywiście wyższość nie jest w witrynach zfajne zdjęcia i infografiki. Coraz częściej broń NATO jest opracowywana i dostarczana przez międzynarodowe korporacje wojskowe. Wow, straszne ponadnarodowe korporacje spiskujące o dominację Izraela nad światem, pijące krew prawosławnych i jedzące nieochrzczone dzieci!
W zasadzie wszystko jest bardziej prozaiczne – każda firmaogromną część środków przeznacza na rozwój, próbując wycisnąć konkurentów z dochodowych sektorów. Każdy jest silny na swój sposób, ale stara się być wszędzie na czas: oto system celowania dla czołgów, oto komputer balistyczny, oto system przeciwpancerny, oto walkie-talkie i tak dalej aż do „inteligentnych tamponów taktycznych za męskie waginy superżołnierzy zróżnicowanych pod względem płci”.

Zawsze wygrywa się, ale rozwój nie idzie na marne i często znajduje nowe zastosowania w innej broni lub urządzeniach.
Oczywiście wszystkie są blisko spokrewnione ze stanami -wiele wydarzeń jest sklasyfikowanych, czasami niedostępnych nawet dla najbliższych sojuszników w sojuszu. Ale generalnie – żadnego bolesnego patriotyzmu: jak zagraniczna firma radzi sobie lepiej, to od niej kupimy. Żadna armia bloku nie jest w pełni wyposażona we własny kompleks wojskowo-przemysłowy, nawet amerykański.
Na przykład granatniki / ppk NLAW w mediach są częstonazywany brytyjskim, chociaż w rzeczywistości miąższ ciała jest szwedzkim rozwojem opartym na szwedzkich systemach poprzednich pokoleń. Tyle, że Brytyjczycy zamówili opracowanie, a potem to oni byli gospodarzami produkcji – sami ułożyli zakres zadań przede wszystkim dla siebie. Ci sami Szwedzi spokojnie kupują je z oznaczeniem „made in Britain”. Tak, i inne systemy: holendersko-niemiecki, hiszpańsko-austriacki, amerykańsko-kanadyjski itp.
Czytaj także
Ten sam czołg Abrams, w różnych generacjach imodyfikacje obejmowały angielską zbroję Chobham, francuskie termowizory i niemieckie działo. Wiele jest oczywiście produkowanych na licencji, ale na poziomie rozwoju amerykański czołg nigdy nie był czysto amerykański.

Tak, nawet armia amerykańska, pierwsza wcześniejdrugi pod względem potęgi militarnej, nie składa się wyłącznie z własnego rozwoju! Szwedzkie granatniki, belgijskie karabiny maszynowe, kanadyjskie transportery opancerzone, niemieckie działa i ponad 9000 dowolnej innej nomenklatury. Nawet superluksusowa haubica M777, o której tak wiele się mówi, została faktycznie opracowana w Wielkiej Brytanii przez BAE Systems i jest produkowana tylko przez oddział tej firmy w stanie Mississippi.
Duże firmy absorbują mniejsze, często zinne kraje, pozostawiając je z ich dawnymi nazwami lub zmieniając ich nazwy na ich dywizje. Przecież często zdarza się, że świetny deweloper systemów przeciwpancernych przeżywa trudne chwile, wydając dużo pieniędzy na przetarg, który przegrywa lub traci wielu klientów.
Biuro nie jest zamknięte, a pracownicy nie są wysyłanipracują w McDonald's – kupuje go większy gracz, który nie ma w swoich produktach systemów przeciwpancernych, ale duży konkurent z powodzeniem je sprzedaje. Korporacja-matka daje pieniądze na nowe rozwiązania, staje się właścicielem nowych patentów i często z powodzeniem wypiera konkurentów, zmuszając ich do tego samego.
haubica M777
Warunkowo może zamówić amerykańska firmarozwój w oddziale hiszpańskim oraz produkcję komponentów w Polsce i Szwecji. O tym, że wśród tych warunkowo „hiszpańskich” inżynierów są 25-35-letni absolwenci Moskiewskiego Instytutu Fizyki i Techniki, Baumanka lub MAI, my, wzdychając głęboko i ciężko, milczymy.
Po co to wszystko?I do tego, że kraje NATO mają broń stworzoną w ścisłej współpracy ze sobą, a nawet z krajami, które nie są częścią bloku. Pozwala to na zakup broni z najwyższej półki produkowanej przez lidera w segmencie i najbardziej zoptymalizowanej pod względem ceny i jakości. Oznacza to, że armia amerykańska nie jest zasilana przez własny kompleks wojskowo-przemysłowy, ale przez zjednoczony ponadnarodowy kompleks wojskowo-przemysłowy wszystkich zaawansowanych krajów europejskich i azjatyckich. Innymi słowy, najbardziej zaawansowana technologia wojskowa na świecie. Wow, więc wow.
Co teraz?
Armia Federacji Rosyjskiej i jej sojusznicy w OUBZ są obsługiwane przez wszystkichnajbardziej zaawansowane osiągnięcia ... Związku Radzieckiego. Tak, Rosja produkuje dużo broni we współpracy z sojusznikami i innymi partnerami, co sprowadza się w ogóle na Białoruś, a do niedawna na Ukrainę (hehe, a po 2014 także). Ale ta współpraca wiąże się raczej z faktem, że sowiecki kompleks wojskowo-przemysłowy był rozproszony po republikach ZSRR, więc Rosja nie otrzymała wszystkich jego fragmentów.

© Aleksiej Kudenko RIA Nowosti
Biorąc pod uwagę stan rosyjskich producentów,uzależnienie od importowanych komponentów tylko rosło, az powodów czysto racjonalnych – jego koszt był drogi, zawodny i długi. Na przykład rosyjskie czołgi na początku lat 90. były wyposażone w kamery termowizyjne Agava-2, które ważyły 65 kg każda, z matrycą pierwszej generacji i niską rozdzielczością.
Ze względu na swój rozmiar i wagęobsadzono tylko strzelców, a dowódca był bez pracy. W tym samym czasie, w 94. roku, amerykański M1A2 Abrams otrzymał kombinowaną, wszechstronną kamerę termowizyjną dla dowódcy i własną kamerę termowizyjną dla kierowcy. A w 99. przeszli na drugą generację, której parametry pod względem jakości, kąta widzenia i szczegółowości obrazu poprawiły się prawie dwukrotnie.
Wspólny rosyjsko-białoruski celownik czołgowySosna-U firmy Peleng posiadała już kamery termowizyjne oparte na podstawowych elementach produkcji francuskiej. W tym samym czasie, po sankcjach z 2014 roku, trafił na trzecie pokolenie. W tym samym czasie inne kraje z dostępem do nowych technologii przechodziły na czwartą generację - i jest to przewaga zarówno w zasięgu wykrywania, zasięgu rozpoznawania celu, jak i ostatecznej skuteczności bojowej.

© Jewgienij Kurskow/TASS
Zawieszenie produkcji czołgów w Rosji jest dośćPrawdopodobnie wynika to z faktu, że po prostu nie ma gdzie zdobyć dla nich nowoczesnych zabytków. Ale to nie jedyna rzecz w T-90M i T-14 Armata, która wymagała importowanych komponentów. Przynajmniej weź Agawę-2 z pierwszą generacją teplaków... ale wszystko jest twoje. I nawet wtedy pojawi się pytanie, czy dzisiaj nawet stare technologie nie zostały utracone.
Pocisk kierowany do MLRS Tornado-S(zmodernizowany Tornado) potrzebuje amerykańskiego żyroskopu światłowodowego. Pociski do obrony powietrznej, pociski manewrujące typu Calibre, pociski operacyjno-taktyczne dla Iskander-M wymagają brytyjskich komponentów do komputerów pokładowych. Łączność radiowa, bezzałogowe statki powietrzne, a nawet pojazdy KamAZ i Ił-76 potrzebują importowanych komponentów, których dziś nigdzie nie ma.
Wreszcie, międzykontynentalny pocisk Sarmat, nasz najbardziej przerażający nuklearny młot kowalski, nie ma zadowalającego systemu sterowania.

Próby Sarmat
Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej
Paliwa dorzucają do ognia wieści z zagranicyźródła - na rosyjskich czołgach znaleziono chipy z lodówek i pralek! To znaczy elementy cywilne, które są w niewielkim stopniu przystosowane przynajmniej do obciążeń dynamicznych i termicznych ich wojskowych odpowiedników. Możliwe, że to tylko kłamstwo i nadziewanie, ale sama sytuacja jest symptomatyczna.
Oczywiście w obecnych warunkach będzieszare schematy importu są zorganizowane, ale są to różne terminy i wielkości, zupełnie inne. No cóż, oczywiście pytanie brzmi, jak baronowie broni przeniosą je pod maską CIA i innych służb specjalnych w obecnej sytuacji.